"Broń chemiczna jako broń masowego rażenia „dla ubogich” jest dla mocarstw nieatrakcyjna. Jest trudna w użyciu, nieprzewidywalna, może także porazić stronę atakującą. Ale jest bardzo prosta w produkcji" - mówi w rozmowie w RMF FM dr Łukasz Tolak z Collegium Civitas, ekspert ds. broni masowego rażenia, komentując ostatnie wydarzenia w Syrii. Jak zauważa, na Bliskim Wschodzie w ostatnich latach arsenał chemiczny był skierowany przeciw ludziom wskutek operacji wojskowych nawet sto razy.

Jedno z dzieci ewakuowanych z syryjskiego miasta Duma /AREF TAMMAWI /PAP/EPA

Karol Pawłowicki, RMF FM: W syryjskim mieście Duma pod Damaszkiem użyto broni chemicznej - "bomby chlorowej". Czym jest taki ładunek?

Dr Łukasz Tolak, Collegium Civitas: To jest po prostu chlor, który jest wykorzystywany jako broń chemiczna od pierwszej wojny światowej. Pierwsze użycie broni chemicznej było związane z butlami chlorowymi, które były po prostu otwierane i puszczane z wiatrem przez fronty I wojny światowej. Od tamtej pory praktycznie nie używa się broni chemicznej w konfliktach światowych. W II wojnie mieliśmy ogromne zapasy po obu stronach, ale nikt się nie zdecydował na użycie, bo wszyscy wiedzieli, czym to grozi. Objawy u ludzi poddanych działaniu broni chemicznej to wymioty, zawroty głowy, poszerzone źrenice, problem z oddychaniem, drgawki. Broń chemiczna jako broń masowego rażenia "dla ubogich" jest dla mocarstw nieatrakcyjna. Jest trudna w użyciu, nieprzewidywalna, może także porazić stronę atakującą. Ale jest bardzo prosta w produkcji - jeżeli jest przemysł chemiczny w danym kraju, to jest szansa, żeby ją uzyskać.

Baszar al-Asad ominął zakazy składowania takich zabójczych chemikaliów?

Syria była krajem, który posiadał bardzo duże zasoby tej broni chemicznej - liczone prawdopodobnie w tysiącach ton. Różnych środków, łącznie z takimi jak sarin, i tutaj mamy ślad rosyjski. Prawdopodobnie Sowieci jeszcze w latach 70. udostępnili część technologii produkcji tego typu broni, a broń ta służyła bardzo prostym celom - reżim Asadów traktował broń chemiczną jako odwetową przeciw Izraelowi, gdyby zdecydował się użyć broni jądrowej. Wiemy, że ten arsenał został zadeklarowany w ramach procesu przystępowania do konwencji o zakazie broni chemicznej w 2013 roku, został przekazany pod kontrolę organizacji konwencji i został zniszczony - przynajmniej w tej części, która została rzeczywiście przekazana.

Na pewno?

Po pierwsze, nie mamy żadnej pewności, że wszystkie zasoby zostały oddane. Kraj był pogrążony w wojnie domowej, więc zawsze można było użyć argumentu, że nie wszystkie magazyny, nie wszystkie zasoby są pod naszą kontrolą, bo ich na przykład po prostu nie mamy. Po drugie, tak jak podejrzewamy w przypadku ataku na Siergieja Skripala w Londynie, prawdopodobniej jest tak, że Federacja Rosyjska zostawiła sobie jakieś niewielkie zasoby środka bojowego - pewne zasoby mogły zostać w rękach Asada. Po trzecie, proszę pamiętać, że od 2013 roku w przypadku Syrii mamy doniesienia o grubo ponad setce, a może nawet dwustu incydentach użycia broni chemicznej - o małej skali lub zupełnie nieskuteczne. Po czwarte - Państwo Islamskie prowadziło między rokiem 2014 a 2016 intensywne poszukiwania, próby pozyskania takiej broni. 

Broń chemiczna jest używana w tylko w Syrii?

Po II wojnie światowej mamy przykładów użycia dużo. One się zdarzały zarówno w przypadku działań państwowych, jak i prób terrorystycznych. Najbardziej znane przypadki to użycie broni chemicznej w wojnie Iraku z Iranem - przez Irak. Ten sam Irak stosował broń chemiczną w północnej części kraju przeciwko Kurdom. Egipt używał jej w latach 60. w Afryce. To się zdarza. Jeżeli chodzi o terroryzm, najbardziej znany jest przypadek ataku w metrze tokijskim w latach 90. Jedna z apokaliptycznych sekt postanowiła użyć sarinu - dosyć skomplikowanego w produkcji - przeciwko pasażerom metra. Na szczęście zrobiła to na tyle nieumiejętnie, że straty było stosunkowo niewielkie - kilkadziesiąt osób porażonych, kilkanaście zmarło.