​Komisja Europejska nie odpuszcza w sprawie stałego mechanizmu rozdziału uchodźców. Chce tylnymi drzwiami wymusić na Polsce i innych krajach UE, obowiązkowe przyjmowanie migrantów. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, Bruksela - mimo sprzeciwu Polski i 12 innych krajów - próbuje to zrobić przy okazji reformy prawa azylowego.

Eksperci przewidują, że na wiosnę rozpocznie się nowa fala imigracji /STR /PAP/EPA

Komisja Europejska wychodzi z założenia, że obecny system azylowy jest niesprawiedliwy dla takich krajów jak np. Grecja, które narażone są na największe obciążenie migracyjne. Obecne prawo azylowe, które de facto już nie jest stosowane, nakłada na pierwsze państwo, do którego dotarł uchodźca, obowiązek rozpatrzenia jego wniosku o azyl.

Bruksela chce znieść ten obowiązek i uchodźcy po wstępnej rejestracji mieliby trafiać - zgodnie z mechanizmem rozdziału - do krajów najmniej obciążonych, takich jak np. Polska. Bruksela chce wymusić zgodę na ten mechanizm, ukrywając go w założeniach reformy systemu azylowego.  Taką reformę Komisja ma przedstawić już na wiosnę. A od przyjęcia całej reformy chce uzależnić funkcjonowanie systemu Schengen.

Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, że przyjęcie stałego mechanizmu jako oddzielnego elementu, jest bardzo trudne. Od kilku miesięcy sprawa jest dyskutowana na szczeblu technicznym przez tzw. grupy robocze. Jednak nie ma w sprawie postępu. Stałemu mechanizmowi sprzeciwiał się już także poprzedni rząd PO-PSL i co najmniej 12 innych krajów (między innymi kraje Grupy Wyszehradzkiej i Hiszpania). Dlatego KE chce wynieść sprawę na poziom bardziej polityczny i powiązać go z reformą systemu azylowego, a jednocześnie od tej reformy uzależnić funkcjonowanie Schengen.

Reformą chce przykryć stały mechanizm - tłumaczy jeden z rozmówców dziennikarki RMF FM. W takiej sytuacji, każdy kraj UE, który sprzeciwi się stałemu mechanizmowi, będzie oskarżany o hamowanie reformy.

(abs)