"Gdybym był hazardzistą, obstawiałbym, że większość Brytyjczyków zagłosuje za wyjściem z Unii" - przewiduje w rozmowie z RMF FM Zbig Brzezicki, prawnik i native speaker, Brytyjczyk od 14 lat mieszkający w Polsce.

Zdj. ilustracyjne /HANNAH MCKAY /PAP/EPA

Michał Dobrołowicz, RMF FM: Czym dla ciebie - Brytyjczyka mieszkającego w Polsce jest dzisiejsze referendum w sprawie Brexitu?

Zbig Brzezicki, prawnik i native speaker, Brytyjczyk od 14 lat mieszkający w Polsce: Na pewno jest to sprawa dużo ważniejsza dla Anglii niż dla mnie. Gdybym mieszkał w Anglii, znaczenie tego wydarzenia byłoby dla mnie ważniejsze. Będąc tutaj tylko domyślam się, jak Anglicy się tutaj czują. Ja nie czuję się zagrożony, że imigranci zabiorą mi pracę.  

Gdybyś był teraz w Anglii, jak zagłosowałbyś w referendum?

Prawdopodobnie zagłosowałbym za tym, żeby opuścić Unię. Powiem tak: Anglicy bardzo cenią sobie parlament w Westminsterze. Tam jest bardzo dużo migrantów, ludzie wiedzą, że migranci przyjeżdżają do Anglii, szukają tam pracy i jest taka obawa, że imigranci zabierają tę pracę. Trzeba wziąć też pod uwagę, że Londyn to business center, centrum finansowe. Ci, którzy udzielają tam usług finansowych chcieliby zostać w Unii Europejskiej. Ale jak porozmawiasz z człowiekiem, który jest na przykład fishmenem, łowi ryby i widzi, że przyjeżdżają inni ludzie z Portugalii, Francji, to taki Anglik myśli sobie: "Z jakiej racji oni mają przypływać do naszych brzegów i tę rybę zabierać". Anglia jest pełna różnych narodowości. Bardzo dużo imigrantów przyjechało do Anglii i nie chcą pracować, żyją na social services, przyjeżdżają i im płacą. Anglicy myślą sobie: "Ja płacę podatki i mam finansować takiego, który tu przyjechał?". To nie jest myślenie tylko o Polakach. Londyn jest podzielony. A 9 milionów ludzi mieszka w Londynie. Ja uważam, że Londyn zdecyduje, co będzie z Brexitem.

Dlaczego chciałbyś wyjścia z Unii?

Bo dużo tego prawa, które jest narzucone przez Brukselę, to jest głupota. Wiele prawa jest narzuconego przez ludzi, którzy nie zostali wybrani do władzy głosami Anglików. To są tylko urzędnicy. Oni tworzą prawo i narzucają na kraj.

Anglicy nie lubią urzędników?

Lubią, ale czy urzędnik ma decydować o tym, co się dzieje w danym kraju, czy banan ma mieć taki kształt, czy taki kształt. To są absurdalne rzeczy. Anglia kiedyś bardzo chciała wejść do Unii Europejskiej, to Francja była bardziej sceptyczna. Anglia na pewno daje duży wkład finansowy do Unii. Anglia finansuje gorzej prosperujące kraje. Ja głosowałbym, żeby Anglia wyszła z Unii...

Będziesz śledził w Polsce wyniki tego referendum?

Tak, będę śledził. Uważam, że dla Unii Europejskiej będzie źle, gdy Anglia z niej wyjdzie. Unia Europejska będzie musiała się zmienić, to będzie już inna Unia. Potem mogą wyjść też inne kraje, to jest kwestia czasu. I potem wszystko może się rozsypać! Już pojawia się zwątpienie, już nie ma gwarancji, nawet jeśli Anglicy nie podejmą decyzji za wyjściem, co wydarzy się dalej, to jest początek jakiejś wewnętrznej reformacji w Anglii.

Jak przewidujesz, jak zagłosują Brytyjczycy?

Myślę, że zagłosują jednak za wyjściem z Unii. Samo to, że Anglia nie przyjęła euro i będzie stale ten funt o czymś świadczy. Po tym, jakby doszło do Brexitu firmy mogą się wycofać, mogą być mniejsze inwestycje. Jest bardzo znaczące to, że była zamordowana kobieta, posłanka Jo Cox, która była za, która była pro. I od tego momentu, choć może jest to zbieg okoliczny, trend zmienił się. Wcześniej było więcej przeciw. Gdy zaistniała tragedia, zauważyłem, że coraz więcej Anglików chce zostać. Może to honor, respekt dla niej. Uważam, że David Cameron dzisiaj nie ma nic do powiedzenia. Gdybym był hazardzistą i miałbym położyć 5 funtów, to powiedziałbym, że Anglia wyjdzie z Unii. Choćby z tego powodu, że granice są zbyt otwarte i nie ma już kontroli. Za wielka jest wolność w tym wszystkim. Kraj traci swoją indywidualność, za dużo jest tego wszystkiego. Who knows?