"Stawię się przed komisją. Czy zrobi to moja mocodawczyni? Nie wiem" - powiedział w rozmowie z RMF FM pełnomocnik prokurator Barbary Kijanko. To ona jako pierwsza zajmowała się sprawą Amber Gold. Śledztwo drgnęło dopiero po blisko trzech latach, kiedy sprawę jej odebrano. Kijanko już dwa razy nie stawiła się na wezwanie posłów. Wtedy nie reagował także jej pełnomocnik.

Członkowie sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold /PAP/Marcin Obara /PAP

Z panią prokurator nie ma bezpośredniego kontaktu niestety. Życie pokaże. Byłbym dobrej myśli - mówił reporterowi RMF FM pełnomocnik Barbary Kijanko, mec. Marcin Kradziecki, gdy pierwszy raz był pytany o wtorkowe przesłuchanie. W kolejnej rozmowie zaznaczył, że nie chce składać żadnych tego typu deklaracji, bo ręczyć może tylko za siebie. On sam zapewnia, że stawi się przed komisją. Dodaje, że pierwszy raz - jego zdaniem - został prawidłowo wezwany przed jej oblicze.

Mecenas zaznaczył, że jeśli jego klientka nie przyjdzie na przesłuchanie to na pewno będzie to usprawiedliwiona nieobecność.

Barbara Kijanko od ponad roku jest na zwolnieniu lekarskim - ostatnie ważne jest do 10 lipca.

Jak informowaliśmy kilka dni temu, prok. Kijanko złożyła wniosek o przeniesienie jej w stan spoczynku.

(mn)