Prowadzone w USA i Szwajcarii tajne śledztwo, dotyczące korupcji w Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA), trwało od kilku miesięcy, a termin zatrzymania podejrzanych nie był przypadkowy - przyznał rzecznik prokuratura generalnego Szwajcarii Andre Marty. Potwierdził, że śledztwo miało bardzo wysoki stopień utajnienia, bo jakikolwiek przeciek mógł całkowicie uniemożliwić zatrzymanie podejrzanych i przedstawienie im zarzutów.

Michał Listkiewicz: FIFA to nie mafia

FIFA to nie mafia, a Sepp Blatter na pewno nie jest zamieszany w aferę. Były prezes PZPN Michał Listkiewicz broni obecnego sternika światowej piłki. Jak mówi, nie można winić całej organizacji za grzechy działaczy z Ameryki Łacińskiej, bo FIFA nie ma wpływu kogo lokalne federacje kierują do władz... czytaj więcej

Operacja była planowana przez kilka miesięcy. Wybrano taki, a nie inny termin, gdyż w tym okresie byli w Szwajcarii prawie wszyscy podejrzani - powiedział Marty.

Podkreślił, że w FIFA nikt nie był uprzedzony o planowanych zatrzymaniach.

Bardzo ważne było skoordynowanie akcji zarówno ze strony szwajcarskiej, jak i amerykańskiej. Udało nam się przejąć w siedzibie FIFA wiele dokumentów elektronicznych i papierowych, które zostały włączone do dokumentów śledztwa - zaznaczył Marty.

Jak poinformował, dzisiaj w Zurychu zaplanowane jest przesłuchanie grupy członków Komitetu Wykonawczego FIFA, którzy w 2010 roku brali udział w głosowaniu wyłaniającym gospodarzy mistrzostw świata w 2018 i 2022 roku. Marty nie podał ich nazwisk - według nieoficjalnych informacji, zeznania złożą Michel D'Hooghe z Belgii, Jacques Anouma z Wybrzeża Kości Słoniowej, Marios Lefkaritis z Cypru, Angel Maria Villar z Hiszpanii, Senes Erzik z Turcji, Worawi Makudi z Tajlandii, Issa Hayatou z Kamerunu, Hany Abo Rida z Egiptu, Witalij Mutko z Rosji i Rafael Salguero z Gwatemali.

FIFA w oparach absurdu

"To FIFA jest poszkodowaną stroną w tej sprawie" - wypalił radośnie rzecznik Walter De Gregorio. Mimo porannego zatrzymania dziewięciu prominentnych działaczy, humory w światowej federacji futbolowej są bardzo dobre. W piątek zgodnie z planem odbędą się wybory szefa, a mundiale w Rosji... czytaj więcej

Zatrzymanie przedstawicieli FIFA w Zurychu było możliwe, gdyż przyjechali oni do Szwajcarii na planowany na piątek i sobotę kongres, którego głównym i najbardziej emocjonującym punktem mają być wybory prezydenta FIFA. O piątą kadencję ubiega się kierujący federacją od 1998 roku Joseph Blatter.

Według dyrektora komunikacji FIFA Waltera De Gregorio, 79-letni Szwajcar ma być "poza podejrzeniami". De Gregorio poinformował ponadto na konferencji prasowej w Zurychu, że nie ma planu przełożenia wyborów sternika światowego futbolu, w których rywalem Blattera ma być jordański książę Ali bin Al-Hussein. Inni kontrkandydaci się wycofali.

Sam Blatter zapewnił z kolei o pełnej współpracy FIFA z wymiarami sprawiedliwości USA i Szwajcarii w śledztwie przeciwko działaczom. Nie ma miejsca na korupcję w futbolu, a winni będą eliminowani - podkreślił i dodał: To trudny czas dla futbolu, kibiców, FIFA. Dzisiejsze zdarzenia na pewno wpłyną na to, jak świat odbiera naszą organizację.

Coraz częściej słychać głosy o konieczności odwołania wyborów prezydenta FIFA do czasu wyjaśnienia afery korupcyjnej. Już w środę zareagowała UEFA. Na nieformalnym posiedzeniu członków Komitetu Wykonawczego w Warszawie, które odbyło się przy okazji finału Ligi Europejskiej, zdecydowała, że będzie domagać się odłożenia planowanych na piątek wyborów. Zagroziła także bojkotem kongresu w Zurychu. Wierzymy, że powinien on zostać przełożony, a wybory należy przeprowadzić nie teraz, a w ciągu sześciu miesięcy - powiedział dziennikarzom sekretarz generalny UEFA Gianni Infantino.

(edbie)