Pacjenci umierają na zatłoczonym szpitalnym korytarzu – to obraz warszawskich klinik. Brakuje łóżek w salach nawet dla najciężej chorych. Najgorzej jest w Akademii Medycznej, gdzie dyrektor podjęła decyzję o wstrzymaniu planowych przyjęć do szpitala. Placówka przyjmuje pacjentów jedynie w przypadku zagrożenia życia.

Szpital na Banacha tonie w długach, a hurtownie farmaceutyczne odmawiają dostarczania leków. Po prawie półtorarocznej działalności Łapińskiego na stanowisku szefa Ministerstwa Zdrowia jego macierzysty szpital nie dostaje pieniędzy za nadprogramowe zabiegi, choć tych wykonuje bardzo dużo.

Sytuacja szpitala jest bardzo zła, brakuje nie tylko pieniędzy, ale i miejsc. Nawet korytarze zmieniono na sale. Jak mówią tamtejsi lekarze, trzeba dokonywać moralnych wyborów. Musiałbym kogoś wyrzucić z sali, aby na jego miejsce wcisnąć pacjenta po operacji.

Mariusz Łapiński, były minister zdrowia, stara się odzyskać nadszarpniętą pozycję. Po pierwsze zamierza zostać baronem SLD-owskim na Mazowszu, po drugie marzy mu się przewodnictwo w sejmowej komisji zdrowia. Pierwszy krok do fotela przewodniczącego został już poczyniony: w piątek były minister... czytaj więcej

Często bywało tak – mówi z kolei inny lekarz – że ludzie siedzieli na krzesłach, czekając na wypisy innych chorych, by zająć ich łóżka. W tej chwili na internie jest około 30 dostawek, a (...) na izbę chorych trafia duża liczba osób.

Szpital na Banacha odwiedziła reporterka RMF Agnieszka Burzyńska. Posłuchaj jej relacji:

Można rzec, ten szpital to symbol byłego ministra zdrowia. Mariusz Łapiński przed obięciem resortu kierował tą właśnie placówką...

Foto: Archiwum RMF

07:15