Autobusy i tramwaje Miejskich Zakładów Komunikacyjnych w Bydgoszczy wróciły na trasy. Pracownicy MZK zawiesili strajk po tym, jak do dymisji podał się nowy szef spółki - a m.in. jego odejścia domagali się protestujący. Strajk rozpoczął się o poranku i - jak się szacuje - mógł dotknąć nawet 150 tysięcy pasażerów. "Jest fatalnie, szczególnie, jak się ma małe dziecko. Właściwie nie ma jak się przemieszczać. (...) Ciężko, ludzie nie mają jak dojechać do pracy" - mówili reporterowi RMF FM Pawłowi Balinowskiemu mieszkańcy Bydgoszczy. Pojawiło się jednak również wiele głosów poparcia dla strajkujących.

O poranku na trasy w Bydgoszczy nie wyjechały autobusy i tramwaje MZK (zdj. ilustracyjne) /Tytus Żmijewski /PAP

Już wczoraj, w związku z zawirowaniami wokół wyboru nowego szefa MZK, motorniczy i kierowcy autobusów wyjechali na ulice z kartkami z napisem "Protest", umieszczonymi za przednimi szybami. Dziś protest zmienił formę na dużo bardziej uciążliwą dla mieszkańców. O poranku zawieszone zostało kursowanie linii autobusowych i tramwajowych obsługiwanych przez MZK. Jestem kierowcą - żaden autobus, żaden tramwaj nie wyjechał - potwierdził nam rano jeden ze słuchaczy.

Strajk jest w całej Bydgoszczy. Jest ciężko dostać się do pracy. Już jestem o 40 minut spóźniony. Jadę taksówką - mówił nam pan Michał. Jest chaos. Pełno ludzi czeka na przystankach. Nic nie wiadomo - czy to będzie przez cały dzień, czy przez pół dnia - dodawał inny z naszych słuchaczy.

Na ulicach Bydgoszczy nasz reporter usłyszał jednak również wiele głosów wsparcia dla strajkujących. Nie dziwię się, że strajkują. Minęły czasy, kiedy szefa dostawało się w teczce - to jeden z nich.

"Załoga protestuje w obronie prezesa. To ewenement w skali kraju"

Pracownicy MZK w Bydgoszczy protestowali przeciwko nowemu prezesowi spółki Łukaszowi Niedźwieckiemu, który dotychczas był zastępcą prezydenta miasta. Domagają się powrotu dotychczasowego prezesa Pawła Czyrnego, który - ich zdaniem - wyprowadził spółkę na prostą. Druga przyczyna strajku to zbyt niskie stawki, za jakie MZK ma wozić pasażerów. Niższe kwoty miał z zarządem dróg ustalić właśnie Łukasz Niedźwiecki.

Jak tłumaczył prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski, powodem zmiany na stanowisku szefa MZK było zachwianie relacji z pracownikami. Podkreślał, że Niedźwiecki zna problematykę funkcjonowania MZK, gdyż jako wiceprezydent nadzorował spółkę, a przez trzy miesiące nawet pełnił obowiązki jej prezesa. Zaprzeczył też pojawiającym się w ostatnich miesiącach informacjom, że Niedźwiecki jako wiceprezydent dopuszczał się mobbingu wobec podległych pracowników.

My takiego prezesa nie chcemy - odpowiadali jednak twardo związkowcy.

Mamy ewenement, myślę, że w skali kraju. Dzisiaj załoga protestuje w obronie prezesa firmy, co jest nietypowe, ale nie jest wymyślone. Załoga zdecydowała - nie może być tak, że będzie kolesiostwo, kumoterstwo i amatorszczyzna, bo tak możemy powiedzieć, że jeśli chodzi o organizowanie linii, organizowanie czasu, to jest zwykła amatorszczyzna. Nikt nie potrafi usiąść z nami i normalnie porozmawiać, jak z tego wybrnąć - mówił Andrzej Arndt, szef związku zawodowego pracowników MZK w Bydgoszczy. Dzisiaj załoga powiedziała: "Stop, my sobie na coś takiego nie pozwolimy". Albo będzie ta komunikacja normalnie funkcjonowała, tak jak w tej chwili pociągnął to pan prezes Czyrny, albo po prostu za pół roku przestanie normalnie funkcjonować. W obawie przed taką sytuacją załoga zdecydowała, że przejmie inicjatywę w swoje ręce. Jasno i kategorycznie wypowiedziała się, że domaga się natychmiastowego powrotu prezesa Czyrnego do firmy, przejęcia jej ponownie i próby dalszego funkcjonowania pod jego zarządami - dodawał.

Strajkujący (częściowo) dopięli swego: Prezes podał się do dymisji

Przed godziną 14:00 dziennikarz RMF FM Paweł Balinowski dowiedział się, że nowy prezes spółki Łukasz Niedźwiecki podał się do dymisji. Jego poprzednik - Paweł Czyrny - zaapelował zaś do protestujących, by do czasu rozwiązania sprawy wrócili do pracy. Spróbujmy razem to ogarnąć. Już raz się nam to udało. Ogarnijmy to jeszcze raz - mówił. Poinformował również, że w środę ma rozpocząć rozmowy z władzami miasta.

Gorąca Linia RMF FM jest do Waszej dyspozycji! Przez całą dobę czekamy na informacje od Was, zdjęcia i filmy.

Możecie dzwonić, wysyłać SMS-y lub MMS-y na numer 600 700 800, pisać na adres mailowy fakty@rmf.fm albo skorzystać z formularza WWW.

(MRod, edbie)