„Myślę, że sam fakt, że Donald Tusk w tak zdecydowany sposób zabrał głos, ma znaczenie. To jest ważne, to tworzy nową jakość w polskiej polityce. PiS przegra z nami (…). To partia, która ma tak dobre samopoczucie, a (po tweecie Donalda Tuska) dostaje amoku i tak nerwowo reaguje? To nietypowe” - powiedział przewodniczący PO Grzegorz Schetyna w Porannej rozmowie w RMF FM, komentując tweet przewodniczącego Rady Europejskiej. „Każde zdanie i każde słowo w tym tweecie jest prawdziwe” – stwierdził Schetyna. „Tusk nie może być liderem opozycji, bo jest szefem RE. Do końca 2019 roku ma przed sobą wielką misję. (…) Obecność Tuska w polskiej polityce może jest możliwa po 2019 roku. Nie sądzę, by Tusk miał ambicje partyjne, ale tym tweetem pokazał, że nie akceptuje polityki PiS” – zaznaczył przewodniczący PO. „Wniosek o wotum nieufności to bardzo ważna rzecz. Zdarzyło się coś złego w Polsce 11 listopada – jest przyzwolenie w Polsce na zachowania rasistowskie i ksenofobiczne, widzieliśmy to. A ministrowie PiS-u mówili, że był piękny marsz, marsz patriotów” – stwierdził Schetyna. Przewodniczący PO zapowiedział także, że Platforma będzie musiała przebudować gabinet cieni, ponieważ część osób wystartuje w wyborach samorządowych. „Myślimy o wariantach eksperckich (…). Sam scenariusz będzie parlamentarny, wsparty przez Parlament Europejski” – dodał.

Robert Mazurek: Nie martwi pan się o bezsenność Donalda Tuska? Człowiek nie może spać po nocach.  

Grzegorz Schetyna: Jeżeli jest na Dalekim Wschodzie...

21:11 Gość: Grzegorz Schetyna

Nie, ten drugi wpis był z Europy i też podobno w środku nocy. I martwi się o Polskę, bije na alarm.

Może pracuje w nocy i dlatego reaguje.

I dlatego w środku nocy nagle mu się przypomniało, że sytuacja Polski jest tak dramatyczna, że pisze, "czy to strategia PiS, czy plan Kremla".

Te obrazy 11 listopada, to one miały taki przekonywujący wyraz.

I tydzień z tym Donald Tusk spał spokojnie, aż w końcu nie zdzierżył, w środku nocy się obudził i napisał.

Myślę, że sam fakt, że zabrał głos w tak zdecydowany sposób, ma znaczenie. I to jest ważne. To tworzy nową jakość polskiej polityki, jaką widzimy od kilku dni. Może pan tutaj zastanawiać się nad godziną tego wpisu...

Ja się w życiu nie zastanawiam, ja tylko po prostu patrzę z troską, jeśli człowiek nie może spać, bo się o nas martwi.

A przyzna pan, że partia rządząca, która nie ma z kim przegrać, rujnuje Polskę od dwóch lat...

To pan mówi, że partia rządząca, która nie ma z kim przegrać.. Z panem powinna przegrać.

Ze mną, z nami przegra. To za dwa lata, a za rok wybory samorządowe. Jeszcze o tym nie wie. Bo ma dobre samopoczucie, ale ta partia, która ma takie świetne samopoczucie, dostaje amoku i tak nerwowo reaguje. To nietypowe.

Skoro rozmawiamy o samopoczuciu, to PiS ma znakomite samopoczucie, bo uważa, że wygra na pewno. A Donald Tusk nie może spać, no wie pan, przepraszam bardzo, pamiętam takie tytuły w tabloidach: "Nie może spać, bo trzyma szafę"; o trzeciej martwi się nagle losem Rzeczypospolitej.

Nie znam godziny tego wpisu, patrzę na jego treść, bo ona jest ważniejsza, przyzna pan.

Dobrze, skupmy się na treści, skupmy się na tym, co tak naprawdę Donald Tusk chciał nam powiedzieć.

Chciał bardzo wyraźnie, bo w dość taki nietypowy sposób jak na urzędnika administracji europejskiej...

Ma pan rację, w bardzo nietypowy sposób...

Ale taki dosyć twardy. Ja wczoraj pytany w Szczecinie, mówiłem bardzo wprost, że, i mogę to panu redaktorowi powtórzyć...

Z uśmiechem na twarzy...

Każde słowo jest prawdziwe, każde zdanie jest prawdziwe w tym tweecie. Uważam, że ta ocena sytuacji też.

O ile on szczypie PiS, a PiS mu odpowiada - wczoraj w naszym studiu minister Bańka mówił, że "lewy pomocnik Rady Europejskiej to zawodnik, który na boisku fauluje, ciągnie za koszulkę i nie jest nastawiony na grę drużynową, a w Europie już go odstawiają na ławkę rezerwowych", a on sam widziałby go na trybunach. No i tak, to są złośliwości, prawda?

Z całym szacunkiem, mówimy o przewodniczącym Rady Europejskiej, premierze dwóch kadencji...

... i ministrze konstytucyjnym Witoldzie Bańce. Natomiast chodzi mi o to, że są to złośliwości, ale tak naprawdę prawdziwy kłopot, to ma pan, jeśli Donald Tusk zaczyna pełnić rolę lidera opozycji, tak to zostało odebrane przez wielu komentatorów, to po co nam jest Grzegorz Schetyna?

Nie może być liderem opozycji, ponieważ jest szefem Rady Europejskiej. PiS chętnie wepchnąłby go w funkcjonowanie opozycji, czy w ogóle polskiej polityki...

Nie, to najbardziej kibicujący wam dziennikarze mówią, że to jest wejście Donalda Tuska w pańskie buty.

Ma do końca 2019 roku wielką misję szefa Rady Europejskiej, i wie pan, ja słyszę niektórych czarujących kalendarzem, także tym wyborczym, ale on jest bezwzględny. Obecność Tuska w Polsce, w polskiej polityce, jest możliwa po 2019 roku.

No chyba że, tak jak Grzegorz Sroczyński napisał na gazeta.pl, zrezygnował ze swojej sutej pensji i przyszedł tutaj zająć pańskie miejsce. 

Wybory są parę miesięcy wcześniej w Platformie, nie sądzę, żeby Donald Tusk miał ambicje partyjne. Uważam, że tym tweetem i tym sygnałem bardzo wyraźnym daje znać, że interesuje się polską sytuacją i nie akceptuje polityki PiS.

Ja wiem, że pan chętnie porozmawia o PiS-ie...

... i ma przed sobą scenariusze polityczne. Mogę rozmawiać także o Donaldzie Tusku i o Platformie Obywatelskiej. Bardzo proszę.

Nie, bo zastanawia mnie tylko jedno. Czy to nie jest tak, że Donald Tusk wypowiada wojnę rządowi za pana? Bo pan sobie nie radzi, Petru sobie nie radzi, w ogóle jesteście tacy, że jak będziecie wy, to tylko PiS wygrywa. No to Donald mówi: Dość tego, ja przyjdę i im pokażę.

Ale nie może przyjść, bo jeszcze raz panu powtórzę i przywołam kalendarz: bo do końca 2019 roku ma odpowiedzialną pracę w Brukseli - jest szefem Rady Europejskiej i ma rzeczywiście wielkie wyzwania przed sobą. Natomiast nie można robić polityki.... nie tylko politykę w Polsce robi się tweetami. To jest bardzo ważne.

Zostawmy ten Twitter. Pan zareagował przypomnieniem, że jeszcze w tym tygodniu złożycie kolejny wniosek o odwołanie rządu. Przypominam panu, że 7 kwietnia był głosowany taki wniosek, to 7 miesięcy temu i wtedy było 238 do 174, czyli daleko jesteście do zebrania potrzebnej większości. To po co ta zabawa?

Po to, żeby rozmawiać o ważnych rzeczach, które dzieją się w Polsce i zagrożeniu dla polskiej demokracji.

No ale panie przewodniczący, raz pan chciał już zostać premierem, drugi raz będzie chciał, pan myśli że co: do trzech razy sztuka? Kiedyś się w końcu uda.

Uda się, kiedy wygramy wybory. Nie wiem, czy ja będę premierem, ale na pewno obalimy i wygramy z tym rządem.

Jak to pan nie wie, czy pan będzie premierem?

Nie wiem, bo nie wiadomo w jakiej koalicji pójdziemy i wszystko jest dzisiaj przed nami.

I Waldemar Pawlak zostanie premierem?

Ale chce pan ze mną rozmawiać o wniosku o wotum nieufności?

Tak.

Więc panu bardzo wyraźnie mówię - to jest ważna rzecz. Zdarzyło się coś złego w Polsce 11 listopada. Jest przyzwolenie na zachowania rasistowskie i ksenofobiczne, widzieliśmy to. Organizatorzy marszu łamiąc prawo dostawali...

...ale prokuratura się już nimi zajmuje.

Od wczoraj. A jak się zajmowali nimi ministrowie PiS-u i premier rządu? Mówili, że jest piękny marsz, że jest wielu patriotów...

Był w Polsce taki minister spraw wewnętrznych i administracji, który 700 kibiców Legii kazał zatrzymać. Nazywało się to "Akcja Widelec". To był taki minister z Wrocławia, więc wie pan, nie wiem co jest lepsze...

Wie pan, to ja teraz panu powiem...

...obie rzeczy są złe, kiedy dzieją się rzeczy skandaliczne na Marszu Niepodległości, to chce pan reagować.

Wie pan, to jest bardzo poważne oskarżenie.

"Akcja Widelec"? To była też bardzo poważna historia.

Ale to nie było mojej decyzji żaden sposób tutaj...

Jasne, pan był tylko szefem ministerstwa, które odpowiadało za policję.

Wie pan, to akurat pan nie dość, że nie mówi prawdy...

A nie był pan ministrem?

Ale nie podejmowałem decyzji w tej sprawie. To były działalności...

Ja nie powiedziałem, że pan podjął decyzję, tylko że pan odpowiada za to.

Nie, nie. Powiedział pan, że zatrzymałem 700 kibiców. I to jest...

Pan za to odpowiada.

Nie. Absolutnie nie.

Nie osobiście, Grzegorz Schetyna potrafi 70, a nie 700.

Ale powiedział pan tak, więc to jest nie tylko nieprawdziwe, ale też delikatnie mówiąc niegrzeczne.

Szanowni państwo, Grzegorz Schetyna nieosobiście zatrzymał 700 kibiców. To prawda. 

Dziękuję.

Panie przewodniczący, w takim razie był pan tutaj u nas w studiu, powiedział, że być może w ramach odpowiedzi na rekonstrukcję rządu, pan zrekonstruuje "gabinet cieni" PO. To jak to będzie - zrekonstruuje pan? Nie zrekonstruuje?

Z natury rzeczy w związku z tym rozdaniem samorządowym niektórzy członkowie "gabinetu cieni" będą angażować się i będą  realizować aktywności samorządowe. Kandydują po prostu. Rafał Trzaskowski jest takim klasycznym tego przykładem.

Czyli jednak będzie rekonstrukcja "gabinetu cieni"?

Będziemy musieli przebudować "gabinet cieni" i znaleźć także nowe osoby dziękując za współpracę tym, którzy będą mieli inne zadania. 

Którzy się nie sprawdzili.

Nie, w  wyborach samorządowych, bardzo wyraźnie o tym mówię.

A te nowe osoby, to będą parlamentarzyści Platformy, czy może ktoś może doskoczy z zewnątrz?

Warianty eksperckie? Myślimy o wariantach eksperckich, ale przede wszystkim chcemy pokazać w konwencjach programowych, przed wyborami samorządowymi też zewnętrzne zaangażowanie ekspertów, też tych, którzy będą budować koalicje na poziomie województw. Więc sam ten scenariusz "gabinetu cieni" będzie parlamentarny, wsparty przez Parlament Europejski.

Schetyna: Jarosław Kaczyński premierem? To jest jazda po bandzie

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Robert Mazurek pytał swojego gościa o ocenę kandydatury Jarosława Kaczyńskiego na premiera po rekonstrukcji rządu. "Jest taki scenariusz i słyszymy o nim, ale to jest pytanie, jaki kosztem będzie ta zmiana. (...) Co będzie z ustawą o sądach, co będzie z ordynacją wyborczą, co będzie z Macierewiczem - tych pytań jest wiele" - stwierdził Grzegorz Schetyna dodając, że "to jest jazda po bandzie". "Wiadomo, że PiS na tym straci" - ocenił przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Szef największej partii opozycyjnej był też pytany o to, czy europosłowie PO głosujący w ubiegłym tygodniu za rezolucją przeciwko Polsce w Parlamencie Europejskim zostaną ukarani. Schetyna zapowiedział, że wyciągnie "konsekwencje polityczne". Zadeklarował, że porozmawia z europosłami osobiście. "Oczekuję wspólnych zachowań, takiego myślenia wspólnotowego. To jest partia polityczna i to jest wspólna odpowiedzialność, także za wspólną decyzję" - stwierdził gość RMF FM.