Cztery lata więzienia - taki wyrok usłyszał założyciel francuskiej firmy PIP produkującej groźne dla zdrowia implanty piersiowe. Zostały one wszczepione prawie 300 tysiącom kobiet na całym świecie, w tym w Polsce.

Pozostali szefowie firmy PIP zostali skazani na trzy lata więzienia. Podczas procesu udało się wykazać, że produkowane przez PIP implanty nie odpowiadały jakimkolwiek normom medycznym.

Były wypełniane silikonowym żelem, który stosowany był między innymi do wytwarzania materaców. Producent jednak "zapomniał" o tym poinformować. Pękające protezy piersi powodowały u pacjentek przewlekłe stany zapalne i według niektórych ekspertów choroby nowotworowe.

Skargi na francuską firmę złożyło blisko osiem tysięcy poszkodowanych kobiet.

Szkodliwe implanty mogą powodować raka piersi?

Cztery lata ukrywali, że implanty piersi są rakotwórcze

Francuska Agencja Bezpieczeństwa Leków świadomie naraziła na niebezpieczeństwo blisko ćwierć miliona kobiet w różnych krajach - w tym w Polsce. Takie informacje ujawniły nadsekwańskie media. Według nich, eksperci agencji aż przez cztery lata ukrywali alarmujące informacje dotyczące groźnych... czytaj więcej

Wadliwe silikonowe implanty, które według części ekspertów, zbyt łatwo pękały zostały wszczepione prawie 300 tysiącom kobiet na całym świecie. Produkowane we Francji protezy w ponad 80 proc. trafiały na eksport, zwłaszcza do Ameryki Łacińskiej, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. W Polsce mogło z nich skorzystać pół tysiąca kobiet.

W obawie o zdrowie kobiet rząd francuski w grudniu 2011 roku zalecił profilaktyczne usunięcie protez około 30 tysiącom pacjentek. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleciła wszystkim kobietom z protezami firmy PIP, by skontaktowały się z lekarzem.
 
Problem wadliwych implantów marki PIP może dotyczyć także mężczyzn. To samo przedsiębiorstwo wytwarzało, bowiem silikonowe implanty jąder, pośladków, mięśni klatki piersiowej i innych części ciała.

Założyciel firmy PIP, która była największym producentem silikonowych implantów piersi w Europie, Jean-Claude Mas, przyznał, że do produkcji implantów wykorzystywał żel silikonowy używany do materaców. Odpierał jednak postawione mu zarzuty. Wiedziałem, że żel nie był dopuszczony do użytku, ale świadomie go używałem, bo był tańszy i miał lepszą, jakość - tłumaczył. 

Jak zeznał były dyrektor techniczny firmy Thierry Brinon, żel używany w implantach był w większości wytwarzany metodami "chałupniczymi". 75 proc. implantów wypełniono żelem, który nie miał wymaganych zezwoleń, a tylko 25 proc. autoryzowanym amerykańskim żelem Nusil.

Na podstawie fałszywych dokumentów francuskiej firmy niemiecki instytut TUV wydał certyfikat dopuszczający implanty PIP na rynek. Jak podkreślił Brinon, "jedynym motywem tego oszustwa był zysk finansowy". Producent zaoszczędził na stosowaniu substancji gorszej jakości około miliona euro rocznie.

ug