Co najmniej 16 osób zginęło - w tym 4 Europejczyków - a 11 jest rannych po tym, jak kilku uzbrojonych w kałasznikowy napastników zaatakowało dwa hotele w popularnym wśród turystów kurorcie Grand-Bassam na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Do ataku przyznał się lokalny odłam Al Kaidy.

Według świadków uzbrojeni napastnicy wykrzykiwali "Allah Akbar" /LEGNAN KOULA /PAP/EPA

Wśród 16 zabitych osób jest Francuz oraz dwóch żołnierzy sił specjalnych. Według ostatnich doniesień napastników było 6. Wszyscy zginęli.

Lokalne media donoszą, że napastnicy najpierw wtargnęli do hotelu Koral Beach, a potem zajęli hotel Etoile du Sud. Wzięli tam zakładników.

Jeden ze świadków w rozmowie z France24 twierdził, że napastnicy krzyczeli „Allah Akbar”, a potem zaczęli strzelać.

Sprawdzamy, czy wśród ofiar ataku na plaży na Wybrzeżu Kości Słoniowej mogli być Polacy - mówi w rozmowie z RMF FM rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Artur Dmochowski. Polski MSZ kontaktuje się w tej sprawie z polskim konsulatem na Wybrzeżu Kości Słoniowej.

Według jednego ze świadków uzbrojeni i zakapturzeni napastnicy ostrzelali gości hotelu Etoile du sud, a następnie wybiegli na plażę i otworzyli ogień do znajdujących się tam ludzi.

Do strzelaniny doszło prawie dwa miesiące po ataku dżihadystów na odwiedzane przez zagranicznych gości hotel i kawiarnię w sąsiednim Burkina Faso. W ataku w stolicy kraju Wagadugu zginęło 29 osób, w tym 14 cudzoziemców.

(mpw)