Wbrew pojawiającym się głosom Polska nie wyjdzie z Unii Europejskiej ani nie zostanie objęta sankcjami, jednak w związku ze sporem na linii Warszawa-Bruksela, może stać się "obywatelem UE drugiej kategorii" - pisze "Wall Street Journal".

Premier Mateusz Morawiecki i szef KE Jean-Claude Juncker / Wiktor Dąbkowski /PAP

Komentator "WSJ" Simon Nixon zauważa, że w związku z konfliktem między Warszawą a Brukselą dotyczącym polityki migracyjnej i rządów prawa pojawiają się "spekulacje, że Warszawa opuści blok".

Zdanie eurosceptyków "Unia Europejska jest niestabilną konstrukcją mogącą zawalić się w każdej chwili" - piszą dziennikarze "WSJ". "Każda burza polityczna w Europie widziana jest przez pryzmat nieuchronnego upadku UE. W ostatnich trzech latach pokładano nadzieje w Grexicie (opuszczeniu bloku przez Grecję), Nexicie (przez Holandię) czy Frexicie (Francję). Teraz uwagę skierowano na Polexit".

Według tej teorii konserwatywny rząd PiS (...) opuści blok lub zostanie z niego wyrzucony. Szef Rady Europejskiej i były polski premier Donald Tusk stwierdził nawet w ubiegłym tygodniu, że taki jest cel PiS - pisze Nixon.

Jednocześnie zauważa, że "polscy ministrowie z gniewem odrzucają te twierdzenia jako nonsens". Zaznaczają, że gdyby PiS naprawdę miał ukryty cel wyprowadzenia Polski z UE, byłby to cel politycznie samobójczy. Jak wskazuje najnowszy sondaż, ponad 80 proc. Polaków popiera członkostwo w UE - czytamy w "WSJ".

Komentator nowojorskiego dziennika ocenia, że wyjście Polski z UE byłoby bardzo zaskakujące, zważywszy że kraj wyraźnie skorzystał ekonomicznie na członkostwie. Nixon podkreśla nie tylko wagę unijnych funduszy, lecz także kwestię prywatnych inwestycji oraz tego, że Warszawa "widzi członkostwo w UE jako kluczowe dla bezpieczeństwa kraju".

Zdaniem "WSJ" poza obecnym sporem Polska i UE mają wiele obszarów współpracy i takich, w których się zgadzają. Dziennikarz wymienia m.in. nowe ustalenia dotyczące współpracy w dziedzinie obrony, wsparcie ze strony Polski dla pogłębienia jednolitego rynku UE czy dla nowych umów handlowych z Japonią, Australią, Nową Zelandią czy grupą państw Ameryki Południowej.

Polscy ministrowie mówią, że ich największą obawą jest, by nie pozwolić, aby spór z Brukselą dotyczący rządów prawa negatywnie wpłynął na współpracę w innych dziedzinach - pisze Nixon. Zauważa jednak, że stało się to trudniejsze, odkąd w grudniu Komisja Europejska formalnie uruchomiła procedurę z art. 7. unijnego traktatu. Warszawa nie jest skłonna do rezygnacji" z reform sądownictwa - ocenia dziennikarz, podkreślając jednocześnie, że argumenty Polski nie przekonają z kolei Komisji Europejskiej ani broniących praw obywatelskich grup w Polsce i w całej UE. "Spór może trwać przez cały rok - czytamy.

Jednak nikt w UE nie ma złudzeń, by miało skończyć się to zwycięstwem Komisji i nuklearną opcją zawieszenia Polsce prawa głosu w UE: Węgry na pewno zawetują taki ruch - przekonuje komentator "WSJ".

Natomiast zdaniem Nixona "naprawdę ryzykowne dla Polski jest to, że spór pozbawi Warszawę jakiegokolwiek argumentu w zbliżających się negocjacjach w sprawie reform strefy euro (...) i kolejnego wieloletniego budżetu UE: niektóre państwa członkowskie już postulowały, by przyszłe wypłaty zależały od przestrzegania unijnych rekomendacji". W tym roku tak naprawdę stawką nie jest Polexit, ale przyszłość Polski jako obywatela UE drugiej kategorii - konkluduje dziennikarz "WSJ".

(az)