W dokumencie Komisji Europejskiej na poniedziałkowe spotkanie unijnych ministrów z Fransem Timmermansem w sprawie Polski nie ma słowa o sankcjach przewidzianych artykułem 7. Traktatu UE. Nie oznacza to jednak, że rząd może spać spokojnie. Wręcz przeciwnie. Polska musi zapewnić, że respektuje wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE, czyli zrobić ruch w sprawie Puszczy Białowieskiej.

Frans Timmermans /STEPHANIE LECOCQ /PAP/EPA

Komisja Europejska przekazała państwom członkowskim UE dokument informujący o stanie dialogu z Polską w kwestii praworządności. Jest to 1,5-stronicowe uzasadnienie ponownego spotkania Fransa Timmermansa odpowiedzialnego za praworządność z ministrami UE ds. europejskich w sprawie Polski. Dokument KE jest tylko faktograficzny, ale tak samo było 16 maja, a potem w dyskusji uczestniczyły 22 kraje, z czego 17 dało wyraźne wsparcie Timmermansowi.

Wnioski o ukaranie Polski mogą wyjść od krajów członkowskich.

Polska jest od niedawna postrzegana jako kraj, który nie wykonuje postanowień Trybunału Sprawiedliwości Unii, czyli podważa wyrok międzynarodowego sądu, którego legitymizacja jest bezsprzeczna. To jest jakościowa różnica nawet w porównaniu z dotychczasowymi ocenami - powiedział dziennikarce RMF FM jeden z unijnych dyplomatów. Chodzi oczywiście o Puszczę Białowieską.

Przypomnijmy ubiegłotygodniową wypowiedź szefa luksemburskiej dyplomacji Jean Asselborne. Nierespektowanie wyroków sądu stawia Polskę poza Unią - stwierdził w rozmowie z naszą korespondentką. Każdy obywatel, który nie wykona wyroku sądu idzie do więzienia i wszyscy to akceptują. Polski do więzienia nie zamkniemy, ale są sposoby na dotkliwe ukaranie kraju - zaznaczył wysoki rangą dyplomata UE.

"Jest postanowienie sądu, więc trzeba się dostosować"

Coraz bardziej dociera do rządzących w Warszawie, że Polska nie może nie wykonać decyzji Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Puszczy Białowieskiej. Wielu polityków PiS uważa, że tej granicy praworządności rząd nie może przekroczyć.

Komisja Europejska chce kary dla Polski. Chodzi o wycinkę w Puszczy Białowieskiej

Komisja Europejska wnioskuje o kary dla Polski za niewykonanie decyzji Trybunału Unii Europejskiej z 27 lipca o natychmiastowym nakazie wstrzymania wycinki Puszczy Białowieskiej. Nie podaje jednak żadnej kwoty - informuje korespondentka RMF FM w Brukseli. Decyzję pozostawia trybunałowi. W piątek... czytaj więcej

Jest postanowienie sądu, więc trzeba się dostosować. Nie możemy łamać prawa nie wykonując decyzji Trybunału UE - mówi dziennikarce RMF FM jeden z ważnych polityków PiS w Warszawie. Szyszko miał czas, żeby przekonać Trybunał, jeżeli to mu się nie udało to musi to zaakceptować - dodaje.

Możemy kwestionować automatyczną relokację uchodźców, możemy nawet rozmawiać w ramach procedury praworządności o interpretacji reformy sądownictwa, jednak wyrok sądu to wyrok sądu - dodaje inny polityk PiS. Rozmówcy dziennikarki RMF FM przyznają jednak, że "Szyszko ma w tej sprawie bardzo dużą swobodę działania". 

Z wypowiedzi unijnych dyplomatów, a także rozmów z niektórymi politykami PiS wynika jasno, że trzeba, żeby Polska bardzo jasno i szybko zadeklarowała, że akceptuje wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE i że się do nich zastosuje. Musi także pokazać to w praktyce, czyli po prostu wstrzymać wycinkę w Puszczy Białowieskiej.

Jeżeli rząd nie da szybko jasnego sygnału, że będzie się stosował do postanowień Trybunału, to poniedziałkowa dyskusja unijnych ministrów może być dla polskiego rządu wręcz katastrofalna. Tym bardziej, że nie chodzi o sprawę najważniejszą z punktu widzenia interesów Polski. Nie chodzi nawet o ostateczne rozstrzygnięcie sprawy Puszczy. Na razie chodzi tylko o tzw. środki tymczasowe (zakaz wycinki do momentu końcowej rozprawy), a rozprawa w kwestii meritum dopiero przed nami. Jeżeli Szyszko ma argumenty, to będzie się mógł  wtedy wykazać - powiedział dziennikarce RMF FM polityk PiS.

(az)