​Strzelanina w liceum w amerykańskim Santa Fe, nieopodal Houston. Szkoła została ewakuowana, sprawca został zatrzymany po akcji służb. Co najmniej dziesięć osób nie żyje, drugie tyle jest rannych. W stanie krytycznym jest jeden z policjantów, który brał udział w zatrzymaniu zabójcy - John Barnes.

Do strzelaniny doszło około godz. 7:30 rano czasu lokalnego. Według relacji jednej z uczennic, napastnik wszedł do klasy podczas lekcji plastyki i zaczął strzelać. Myśleliśmy, że to jakieś ćwiczenia, ale nauczyciel krzyknął “uciekajcie". Wszyscy zaczęli krzyczeć i uciekać - mówi w rozmowie z mediami. Dodała, że jedna dziewczyna została trafiona w nogę.

Uczniowie zostali ewakuowani na zewnątrz budynku. Większość nie wiedziała, co się dzieje. Po pięciu minutach usłyszeliśmy strzały - mówiła w rozmowie z CNN 14-letnia Angelica Martinez. Dodała, że były to przynajmniej cztery wystrzały.

17-letni "zabójca w prochowcu". Zidentyfikowano napastnika z Santa Fe

​Amerykańskie służby zidentyfikowały napastnika, który w liceum w teksańskim Santa Fe zabił co najmniej 10 osób, a wiele innych ranił. To 17-letni Dimitrios Pagourtzis, którego media nazywają "zabójcą w prochowcu". czytaj więcej

Inna z uczennic w rozmowie z ABC opowiadała, że zaraz po rozpoczęciu ewakuacji zadzwoniła do mamy, by poinformować ją o strzelaninie. Mamo, tym razem to się dzieje naprawdę - powiedziała jej. W zeszłym tygodniu w szkole przeprowadzono ćwiczenia związane z ewakuacją budynku.

Jak poinformowały służby, napastnik został już zatrzymany. Zatrzymany to 17-letni uczeń tej szkoły, Dimitrios Pagourtzis. Był uzbrojony w strzelbę, karabin maszynowy, rewolwer i rurobomby. Oprócz niego policja zatrzymała jeszcze jedną osobę. 

To jeden z najohydniejszych ataków, jakich doznały w historii teksaskie szkoły - powiedział Greg Abbott, gubernator Teksasu.

Jak przyznał gubernator Teksasu podczas konferencji prasowej, Pagourtzis przed atakiem pisał o tym, że chciałby popełnić samobójstwo. Te informacje znaleziono w jego pamiętnikach, w których opisywał planowany atak. W czasie ataku użył dwóch rodzajów broni: rewolweru i strzelby, które należały do jego ojca.

W ataki zginęło dziesięć osób - dziewięcioro uczniów i jeden nauczyciel. Wiele osób jest też rannych. W stanie krytycznym jest policjant, którzy próbował pojmać napastnika.

Dodatkowo w szkole i poza kampusem znaleziono  ładunki wybuchowe. Na miejscu prowadzone jest śledztwo, któremu przewodzą agenci FBI.


"Zasługujecie na więcej niż modlitwy"

Uczniowie z Santa Fe są jednymi z setek nastolatków, którzy ucierpieli w szkolnych strzelaninach w USA. Pytaniem otwartym pozostaje czy w tym przypadku - tak jak to było po masakrze w Parkland - tragedia zainspiruje młodych ludzi do organizacji protestów przeciwko szerokiemu dostępowi do broni palne. Po zdarzeniach w Parkland przez Stany Zjednoczone przeszły wielotysięczne manifestacje.

Uczniowie, którzy przeżyli strzelaninę w Parkland szybko skomentowali wydarzenia z Santa Fe. "Zasługujecie na więcej niż myśli i modlitwy. Po tym jak wsparliście nas wychodząc z nami na ulice, my sprawimy, że wasze głosy zostaną usłyszane" - napisała Emma Gonzalez, jedna z inicjatorek ruchu #Neveragain działającego na rzecz delegalizacji dostępu do broni palnej.

Piątek był ostatnim dniem nauki w liceum dla wielu abiturientów z Stanach Zjednoczonych. "Powinnam się cieszyć z ukończenia szkoły, tymczasem pęka mi serce kiedy słyszę doniesienia z Santa Fe. Nie możemy pozwolić, by to stało się normą" - napisała Delaney Tarr.

Do strzelaniny odniósł się prezydent Donald Trump. Moja administracja jest zdeterminowana, by zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby ochronić naszych uczniów, zabezpieczyć szkoły i uniemożliwić posiadanie broni tym, którzy zagrożeniem dla siebie i dla innych - powiedział.

(az, nm)