Przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow zwrócił się do władz Turcji, by znalazły, zatrzymały i odesłały z powrotem do Rosji wszystkich terrorystów z Kaukazu, którzy ukrywają się na półwyspie Azji Mniejszej.

Ramzan Kadyrow /Yelena Afonina /PAP/EPA

Swoje ogłoszenie Kadyrow opublikował na Instagramie, kiedy pojawiły się pierwsze informacje, że za czerwcowym zamachem na lotnisku w Stambule mógł stać Czeczen Achmed Czatajew, powiązany w Państwie Islamskim.

Przywódca Czeczenii przypomniał, że w czasach, gdy Czatajew przed laty wyjechał z kraju był zaledwie "zwykłym przestępcą", a ekstremizmem przesiąkł podczas pobytu w Austrii (gdzie zyskał status uchodźcy), Gruzji i Turcji. To dzięki pomocy z tych krajów Czatajew zgromadził fundusze dla czeczeńskiego terrorysty Husajna Gakajewa - pisze Kadyrow.

Kadyrow zaznaczył, że w przypadku potwierdzenia roli Czatajewa w tureckim zamachu, to odpowiedzialność za atak powinny także wziąć służby specjalne w Europie i w Gruzji.

Czeczeński polityk zwrócił także uwagę na to, że wielu terrorystów z Kaukazu przebywa na terenie Turcji. Jeśli władze tureckie chcą informacji o tych terrorystach, to podam ich imiona (...) Proszę prezydenta Erdogana o podjęcie decyzji w sprawie ich ekstradycji - napisał Kadyrow. 

(az)