​Francuska policja przeprowadziła rewizję w siedzibie skrajnie prawicowego Frontu Narodowego. Ma to związek ze śledztwem w sprawie domniemanego, nielegalnego wykorzystywania funduszy unijnych przez szefową ugrupowania Marine Le Pen, która króluje w sondażach popularności przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.

Marine Le Pen, liderka skrajnie prawicowego Frontu Narodowego /WAEL HAMZEH /PAP/EPA

Funkcjonariusze policji twierdzą, że szukali dokumentów, które dowodziłyby, że Marine Le Pen w niewłaściwy sposób wykorzystała fundusze unijne, które miały być przeznaczone na opłacanie jej asystentów w Parlamencie Europejskim.

Według informacji przekazanych prokuraturze przez europejskie biuro antykorupcyjne, pieniądze te - w sumie ćwierć miliona euro - zostały nielegalnie wykorzystane na pensje partyjnego personelu, w tym ochroniarza szefowej Frontu Narodowego.

Le Pen twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia, i że jedynym celem rewizji było skompromitowanie jej w oczach opinii publicznej przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się we Francji już za dwa miesiące.

(łł)