Blisko 2 tysiące traktorów dojechało do Paryża, by zablokować stołeczną obwodnicę i część ważnych ulic. Ma to sparaliżować ruch we francuskiej stolicy i spowodować gigantyczne korki. Rolnicy robią to, by sprzeciwić się wysokim podatkom i niskim cenom na swoje produkty.

Protest rolników we Francji. 2 tysiące traktorów dojechało do Paryża / Zdj. ilustracyjne /ETIENNE LAURENT /PAP/EPA

Rolnicy argumentują, że przez tanie importowane produkty nie są w stanie konkurować z rolnikami z Niemiec czy krajów Europy Wschodniej. Apelują o pomoc do francuskiego rządu, a także do Unii Europejskiej.

Punktem koncentracji traktorów jest paryski Plac Narodu, ale niektórzy protestujący kierują się pod parlament.

Francuscy hodowcy prowadzili tego lata liczne akcje protestacyjne, m.in. blokowali drogi przy granicy z Niemcami i Hiszpanią czy w popularnych miejscach turystycznych. 

Rząd Francji pod koniec lipca ogłosił kryzysowy pakiet o wartości 600 mln euro w postaci ulg podatkowych i gwarantowanych pożyczek, ale środki te w niewielkim stopniu miały wpływ na osłabienie niepokoju rolników. Władze francuskie nie mogą udzielić rolnikom bezpośredniej pomocy ze względu na unijne przepisy.

Wpływ na spadek cen ma według rolników zagraniczna konkurencja oraz rosyjskie embargo nałożone na produkty unijne. Sankcje doprowadziły do drastycznego spadku cen mięsa, mleka, owoców i warzyw, co może doprowadzić do bankructwa wielu gospodarstw. Ta sytuacja musi się zmienić. Nie wytrzymujemy tego - oburza się jeden ze związkowców.

Według francuskich mediów prezydent Hollande będzie dążył do zniesienia unijnych sankcji nałożonych na Rosję w nadziei, że w zamian władze w Moskwie zniosą embargo na unijne produkty. 

(az)