​O krok od wielkiej tragedii w mieście Victoria Falls w Zimbabwe. Pijany człowiek wskoczył do stawu, gdzie pływały krokodyle. Udało mu się wydostać, choć wcześniej stracił rękę.

Zdj. ilustracyjne /PAP/DPA/Gregor Fischer /PAP/EPA

21-letni mieszkaniec Zambii przyjechał do miasta na ślub przyjaciela. Po obfitej libacji przeszedł przez ogrodzenie do miejsca, gdzie pływały ponad dwumetrowe krokodyle. Tam został zaatakowany przez gady. Jeden z nich chwycił go za rękę, drugi ugryzł go w głowę.

Na pomoc mężczyźnie rzuciło się dwóch mieszkańców. Wbiegli oni na ogrodzoną posesje i wyciągnęli 21-latka z wody.

Zaatakowany mężczyzna ma połamane żebra i rany na głowie. Ponadto stracił lewą rękę. Według świadków, właśnie to go uratowało - krokodyle zostawiły go i zaczęły między sobą walczyć o kończynę.

Ranny mieszkaniec Zambii został wysłany na leczenie do innego kraju w Afryce Południowej. Według lekarzy jego stan jest stabilny. 

(az)