Wiceszef prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Alexander Gauland powiedział tygodnikowi "Die Zeit", że Niemcy z powodu swej nazistowskiej przeszłości bronią tożsamości z mniejszą determinacją niż inne narody. "Hitler zniszczył dużo więcej, niż tylko miasta i ludzi, złamał Niemcom kręgosłup, w znacznym stopniu" - stwierdził.

Adolf Hitler /PAP/DPA /PAP/EPA

Naziści dotykali wielu spraw, co spowodowało, że wskutek tego dotknięcia nie można było o nich mówić - tłumaczył Gauland. Duma narodowa, jaką odczuwa każdy Anglik i każdy Francuz, jest u nas w dużej mierze kwestionowana, zgodnie z dewizą: czy wolno nam o tym mówić? - pytał.

Wiceszef AfD zwrócił uwagę, że "prawo do tradycji narodu", które można zastąpić słowem "tożsamość", jest bronione przez inne narody z dużo większą determinacją niż przez Niemcy. Oczywiście ma to wiele wspólnego z Auschwitz - zauważył.

Zdaniem Gaulanda Niemcy nie będą zdolne do przezwyciężenia kryzysów bez odwołania się do tradycji. Jak zaznaczył, ani ekologia, ani feminizm nie są wartościami kluczowymi dla narodowej tożsamości. Polityk powiedział, że "ma problem" z zaakceptowaniem "orientacji na Zachód", jeżeli pod tym pojęciem należy rozumieć wieczny wojskowy sojusz z USA i trwałe związanie się z amerykańskimi interesami.

Alexander Gauland był przez 40 lat członkiem CDU. Należy do inicjatorów utworzonej w 2013 roku Alternatywy dla Niemiec. Początkowo głównym hasłem ugrupowania było wyjście Niemiec ze strefy euro. Od zeszłego roku celem partii jest wstrzymanie napływu imigrantów z krajów arabskich. Gauland jest obecnie wiceprzewodniczącym AfD, a równocześnie jej szefem w Brandenburgii.

(mn)