Przywódca irańskiej opozycji Mir-Hosejn Musawi wezwał swych zwolenników, by kontynuowali protesty przeciwko reelekcji prezydenta Mahmuda Ahmadineżada. Musawi zasugerował także, że siły bezpieczeństwa powinny wykazać się większą wstrzemięźliwością w traktowaniu manifestantów. Konserwatywne kierownictwo kraju zapowiedziało natomiast, że użyje siły, by zdławić działania opozycji.

Władze Iranu - przy pomocy europejskich firm telekomunikacyjnych - wprowadziły jeden z najbardziej wyrafinowanych na świecie mechanizmów kontroli i cenzurowania internetu. Pozwala on na nadzorowanie indywidualnych użytkowników na masowa skalę - pisze poniedziałkowy "Wall Street Journal". czytaj więcej

Z kolei sympatycy Musawiego za pośrednictwem internetu wezwali społeczeństwo, by wzięło udział w marszach, planowanych w poniedziałek wczesnym wieczorem.

Zaapelowano, by manifestanci stawili się z czarnymi świecami, przewiązanymi zielonymi wstążkami. Ma to być wyrazem ich solidarności z ofiarami interwencyjnych działań służb bezpieczeństwa.

Zielony kolor stał się w ostatnich dniach symbolem poparcia dla Musawiego, który miał przegrać wybory prezydenckie z 12 czerwca. Opozycja kwestionuje jednak oficjalne wyniki głosowania, według których radykalny prezydent Ahmadineżad miał odnieść miażdżące zwycięstwo już w pierwszej turze wyborów.

W manifestacjach zwolenników Musawiego w Teheranie zginęło co najmniej 13 osób, a ponad sto zostało rannych. Tylko w sobotę wieczorem aresztowano ponad 450 uczestników demonstracji.