Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Michael Flynn podał się do dymisji. Powodem są kontrowersje, jakie wywołały jego ożywione kontakty z przedstawicielami Rosji przed objęciem urzędu przez Donalda Trumpa.

Michael Flynn /JIM LO SCALZO /PAP/EPA

Flynn to emerytowany generał piechoty morskiej i b. dyrektor agencji wywiadu wojskowego. O swojej rezygnacji poinformował w oświadczeniu przekazanym mediom nad ranem czasu polskiego. 

Flynn był 25. doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego w historii Stanów Zjednoczonych. Funkcję tę sprawował zaledwie przez trzy tygodnie i trzy dni - najkrócej w historii.

Niestety z powodu szybkiego tempa wydarzeń, nieumyślnie przedstawiłem (ówczesnemu) prezydentowi elektowi i innym niekompletne informacje dotyczące moich rozmów telefonicznych z rosyjskim ambasadorem. (...) Szczerze przeprosiłem prezydenta i wiceprezydenta, a oni przyjęli moje przeprosiny - napisał Flynn w liście rezygnacyjnym. List ten Biały Dom przekazał dziennikarzom drogą mailową.

Po dymisji Flynna funkcję p.o. doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydent Donald Trump powierzył emerytowanemu generałowi piechoty Josephowi Keithowi Kelloggowi, który obecnie jest szefem personelu Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Wśród kandydatów na następców Flynna na stanowisku doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego obok Kellogga wymienia się byłego dyrektora CIA Davida Petraeusa oraz wiceadmirała Roberta Harwarda, byłego wiceszefa Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM). W przeciwieństwie do innych stanowisk w gabinecie prezydenta nominacja na stanowisko doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego nie musi być zatwierdzona przez Senat.

Nagła zmiana stanowiska Białego Domu ws. Flynna

Jeszcze wczoraj doradczyni prezydenta USA Donalda Trumpa Kellyane Convay zapewniała dziennikarzy, że Flynn cieszy się "całkowitym zaufaniem" prezydenta.

W trakcie konferencji prasowej, która została zwołana przez Biały Dom kilka godzin później, poparcie prezydenta Trumpa dla gen. Flynna nie było już wyrażane tak jednoznacznie. Rzecznik Białego Domu Sean Spicer powiedział mianowicie, że prezydent Trump chce wpierw przedyskutować sprawę Flynna z wiceprezydentem Mikiem Pence, zanim podejmie stosowne decyzje.

Okazało się, że jeszcze przed objęciem przez Trumpa urzędu Flynn prowadził ożywione kontakty z Rosją. Co więcej w dniu, kiedy Barack Obama nałożył w grudniu nowe sankcje na Rosję, Flynn rozmawiał z ambasadorem tego kraju. Według wywiadu miał nawet sugerować, że nowy prezydent sankcje zniesie. Nie był to też jedyny kontakt z przedstawicielem Rosji od chwili, gdy 8 listopada wybory wygrał Donald Trump.

Rezygnację Flynna poprzedziła kolejna seria rewelacji opublikowanych w internetowym wydaniu "Washington Post" dziś nad ranem czasu polskiego. Dziennik podał, że pod koniec stycznia p.o. minister sprawiedliwości i prokurator generalnej Sally Yates poinformowała wysokiej rangi urzędników Rady Bezpieczeństwa Narodowego oraz radcę prawnego Białego Domu Donalda McGahna, że Flynn zataił przed najbliższym otoczeniem prezydenta Trumpa tematykę swoich rozmów z ambasadorem Rosji w Waszyngtonie Siergiejem Kislakiem.

"Jest niejasne - czytamy na łamach "Washington Post" - co radca prawny Białego Domu Donald McGahn zrobił z tą informacją". Yates została zwolniona przez Trumpa 30 stycznia - po tym, jak poinstruowała adwokatów resortu sprawiedliwości, by nie bronili w sądach antyimigracyjnego dekretu nowego prezydenta.

Podając częściowo nieprawdziwy opis swoich rozmów z ambasadorem Kislakiem, Flynn - zdaniem Yates - naraził się na możliwość szantażu ze strony władz Rosji. Z opinią Yates zgodzili się pod koniec sprawowania władzy przez Baracka Obamę dyrektor wywiadu James Clapper oraz John Brennan, ówczesny szef CIA.

Cytowani anonimowo przez "WP" byli i obecni przedstawiciele władz federalnych wyrażali przekonanie, że wiceprezydent Mike Pence został wprowadzony w błąd przez Flynna. Nie wykluczyli jednocześnie, że o kontaktach Flynna z rosyjskim ambasadorem wiedzieli inni doradcy prezydenta elekta Trumpa z zespołu przejmującego władzę. 

Flynn miał być głównym kontaktem Polski w otoczeniu Trumpa

O Flynnie było głośno również w związku z Polską. Agencja AP 4 lutego podała, że doradcy Trumpa do spraw bezpieczeństwa mieli sprawdzać informację, czy Polska interweniowała na Białorusi. To właśnie Flynn był do tej pory najważniejszym doradcą Trumpa. I jeżeli to prawda, to on musiał to zlecić. 

Z drugiej strony 2 lutego Flynn spotkał się z prezydenckim ministrem Krzysztofem Szczerskim, którego zapewniał, że relacje z Polską będą doskonałe. A sam Szczerski mówił o bardzo dobrych relacjach z nową administracją - czego dowodem miało być właśnie spotkanie z Flynnem. Szczerski był wręcz zachwycony Flynnem. Bardzo dobra i długa rozmowa z gen. Flynnem. Naprawdę jestem bardzo zadowolony z tego. Relacje polsko-amerykańskie są bardzo zaawansowane - mówił wtedy Szczerski korespondentowi RMF FM. 

W podobnym tonie w styczniu wypowiadał się Witold Waszczykowski, który z Flynnem spotkał się jeszcze przed zaprzysiężeniem Trumpa. Generał miał być naszym głównym kontaktem w otoczeniu Trumpa. Polscy politycy właśnie do Flynna zwracali się z prośbą choćby o pomoc w kwestii zwrotu wraku tupolewa. Flynn podobno bardzo interesował się naszymi relacjami z Moskwą.


(mpw)