Międzynarodowi śledczy ustalili, że samolot Boeing 777 został zestrzelony w lipcu ubiegłego roku przez rakietę przeciwlotniczą Buk wystrzeloną z terenów na wschodzie Ukrainy. Były one kontrolowane przez prorosyjskich separatystów - twierdzi holenderska prasa.

Śledczy pracujący w miejscu katastrofy samolotu linii Malaysia Airlines na Ukrainie / ALEXANDER ERMOCHENKO /PAP/EPA

Dziennik "Volkskrant", który pisze o sprawie, powołuje się na trzy źródła, które brały udział w przygotowywaniu raportu na temat przyczyn katastrofy samolotu linii Malaysia Airlines. Oficjalnie raport ma zostać opublikowany dziś około godz. 13 przez holenderski urząd ds. bezpieczeństwa (OVV), koordynujący międzynarodowe śledztwo.

NA TYM BUK-U BRAKUJE RAKIETY. MSW UKRAINY PUBLIKUJE FILM

Do katastrofy doszło 17 lipca 2014 roku nad wschodnią Ukrainą. Nad  terenami opanowanymi przez separatystów został zestrzelony lecący z Amsterdamu samolot linii Malaysia Airlines. Zginęło wtedy 298 osób. Władze Ukrainy przekazały Holendrom dwie rakiety BUK dla badań porównawczych - zdradził ostatnio "Ukraińskiej Prawdzie" Wasilij Wowk, ekspert zajmujący się badaniem katastrofy. W holenderskim raporcie ma się pojawić jednoznaczne stwierdzenie, że samolot został zestrzelony rakietą rosyjskiej produkcji. W dokumencie nie będzie jednak jednoznacznego wskazania ani na Rosjan, ani na prorosyjskich separatystów, mimo że chciała tego ukraińska strona.

W ubiegłym roku holenderscy śledczy we wstępnym raporcie napisali, że prawdopodobnie w samolot uderzyły "obiekty" poruszające się z dużą prędkością. Pokrywało się to z podejrzeniami, że samolot został trafiony odłamkami rakietowego pocisku ziemia-powietrze. Pocisk taki wybucha, kiedy znajdzie się w pobliżu celu.

Według źródeł cytowanych przez dziennik "Volkskrant" raport zawiera mapy z miejscami, z których rakieta przeciwlotnicza mogła zostać wystrzelona. Wszystkie te punkty znajdują się na obszarze kontrolowanym przez separatystów. W raporcie wskazano na przyczyny wypadku, ale nie napisano, kto nacisnął spust. To zostanie ustalone podczas śledztwa karnego.

Według dwóch źródeł fragmenty raportu wskazują na zaangażowanie Rosji. "Podejrzewam pomoc ze strony rosyjskich wojskowych" - powiedziało źródło w rozmowie z "Volkskrant". "Buk został wyprodukowany w Rosji i można przyjąć, że rebelianci nie wiedzą, jak używać takiego sprzętu" - dodało źródło.

Rosja: Malezyjski samolot zestrzelono z pozycji ukraińskich

Producent pocisków ziemia-powietrze Buk, rosyjski koncern Ałmaz-Antej twierdzi, że zgodnie z wynikami jego śledztwa malezyjska maszyna została trafiona rakietą z pozycji ukraińskich. Rezultat śledztwa Rosjan jest sprzeczny z ujawnionymi przez holenderską prasę wynikami prac międzynarodowych śledczych. Dyrektor generalny koncernu Jan Nowikow podał w wątpliwość te ustalenia, jednak nie powiedział, czy miał dostęp do dokumentów międzynarodowych śledczych.

Nowikow tłumaczył, że jego firma przeprowadziła testy na samolocie Ił-86, który przypomina zestrzelonego nad wschodnią Ukrainą Boeinga 777. Z testu wynika, że malezyjski samolot został strącony przez pocisk Buk wystrzelony z terytoriów kontrolowanych przez Ukraińców - zaznaczył Nowikow.

W czerwcu koncern Ałmaz-Antej sugerował, że jeśli malezyjski Boeing 777 został strącony pociskiem rakietowym, to mógł być to jedynie Buk-M1, który jest na wyposażeniu ukraińskiej armii, a z którego nie korzystają już rosyjskie wojska.  Nowikow podkreślił, że ostatnie badania pokazują, iż samolot mógł zostać zestrzelony nawet przez jeszcze starszy model pocisku przeciwlotniczego.