Prezydent Francji Emmanuel Macron przyjął w Pałacu Elizejskim byłego prezydenta USA Baracka Obamę i zjadł z nim lunch. Służby prasowe Macrona poinformowały, że było to spotkanie prywatne i nie udostępniły zdjęć ani informacji o szczegółach rozmowy.

Barack Obama /STR /PAP/EPA

Obama zakończył w Paryżu pięciodniową podróż zagraniczną. Przed wizytą w Pałacu Elizejskim rozmawiał z mer Paryża Anne Hidalgo o kwestiach klimatycznych. Później spotkał się z byłym francuskim prezydentem Francois Hollande'em, z którym poruszył ten sam temat.

Jak pisze "Le Figaro", byli prezydenci wyrazili nadzieję, że paryski układ klimatyczny "stworzył trend, który jest nieodwracalny".

Obama wygłosił też przemówienie na spotkaniu zorganizowanym przez grupę specjalistów od komunikacji zwanych "Napoleonami" i w sposób zawoalowany skrytykował swego następcę za jego politykę dotyczącą ochrony środowiska; Donald Trump wycofał USA z paryskiego porozumienia klimatycznego.

Jak komentuje "Le Figaro", Macron i Obama, którzy nigdy wcześniej się nie spotkali, żywią do siebie jednak sporą sympatię.

W maju, przed drugą turą francuskich wyborów prezydenckich Obama poparł Macrona, nazywając go obrońcą wartości europejskich. Były prezydent USA powiedział wtedy w nagraniu wideo rozpowszechnionym na Twitterze, że głosowanie, w którym Macron walczył przeciwko Marine Le Pen, przedstawicielce skrajnej prawicy, "ma zasadnicze znaczenie dla przyszłości Francji i dla wartości, które są nam najdroższe".

Macron odpowiedział wtedy, że przyjmuje z radością poparcie byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, ponieważ Obama "wspiera ruchy demokratyczne i wysiłki podejmowane przez Europejczyków".

Podczas kampanii wyborczej francuskie media komentowały styl Macrona jako próbę naśladowania bezpośredniego sposobu bycia Obamy. 

(MN)