Co najmniej 60 osób zginęło dziś w izraelskim ostrzale północno-wschodniego terytorium Strefy Gazy, gdzie trwa ofensywa wymierzona w radykalne ugrupowanie Hamas. Służby medyczne informują o setkach rannych.

Wstrząsająca relacja z Gazy. Ojciec miał szczątki syna w torbie

Rozpoczęta w czwartek wieczorem izraelska ofensywa lądowa w Strefie Gazy z użyciem czołgów i artylerii nabiera impetu. Jak dotąd armia podaje, że po stronie palestyńskiej zginęło 17 bojowników, a 13 zostało wziętych do niewoli. Źródła palestyńskie podają natomiast, że ofiar jest 27, w tym dzieci. czytaj więcej

Najnowszy atak wojsk Izraela, którego celem stała się miejscowość Szedżaja, potępił prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas, nazywając go "nową masakrą popełnioną na mieszkańcach Szedżaji przez rząd Izraela".

Świadkowie informują, że za ostrzał przygranicznych terytoriów odpowiadają czołgi izraelskiej armii. Palestyńskie źródła medyczne informowały wcześniej, że w izraelskim ostrzale zginęło dziś dwoje dzieci i syn wysokiego rangą przedstawiciela radykalnego Hamasu.

Agencja Reutera zwraca uwagę, że ostrzał miejscowości Szedżaja był najkrwawszym atakiem wojsk Izraela od momentu rozpoczęcia ofensywy przeciwko oddziałom Hamasu, czyli od 8 lipca. Przedstawiciele sił zbrojnych tłumaczą, że ich działania są usprawiedliwione, bo wcześniej ostrzegali mieszkańców, że okolice miasta będą celem ataku. Dwa dni temu mieszkańcy Szedżaji otrzymali nagraną wiadomość, w której apelowaliśmy do nich o opuszczenie tego terytorium w celu ochrony życia - powiedział agencji Reutera jeden z rzeczników armii.

Hamas zwraca się tymczasem do Palestyńczyków, by pozostali w swych domach i nie reagowali na izraelskie wezwania do ewakuacji.

Bojownicy radykalnego ugrupowania również ostrzelali dziś pociskami rakietowymi terytorium państwa żydowskiego, ale na razie nie ma informacji o ofiarach czy zniszczeniach spowodowanych tym atakiem.

Izraelska armia przyznała, że intensyfikuje ofensywę lądową w Stefie Gazy, do akcji skierowano dodatkowych żołnierzy. Operacja rozpoczęła się w czwartek wieczorem po 10 dniach ofensywy lotniczej i morskiej. Jej celem ma być powstrzymanie palestyńskiego ostrzału rakietowego.

Według przedstawicieli Strefy Gazy, w ciągu 13 dni nasilenia konfliktu zginęło ponad 350 Palestyńczyków. ONZ szacuje, że w tej liczbie trzy czwarte to cywile. Po stronie izraelskiej od czwartku, czyli początku operacji lądowej, śmierć poniosło trzech żołnierzy. Od 8 lipca zginęło również dwóch izraelskich cywilów.

Głównym celem ofensywy, jak podkreślają izraelskie media, jest zniszczenie tuneli podziemnych wierconych przez bojowników islamskich i wykorzystywanych do ukrywania wyrzutni rakietowych, a także do przedostawania się na terytorium Izraela. Dwaj izraelscy żołnierze zginęli w walkach z palestyńskim komandem, które przedostało się na terytorium izraelskie takim właśnie tunelem ze środkowej części Strefy Gazy. W sobotę wieczorem doszło do kolejnej próby infiltracji, w której zginął - jak poinformowała izraelska armia - "terrorysta".

We wtorek Hamas odrzucił egipską propozycję rozejmu, którą przyjął Izrael. Wśród swoich warunków palestyńskie ugrupowanie wymienia m.in. całkowite zniesienie blokady Strefy Gazy, otwarcie przejścia granicznego z Egiptem w Rafah i uwolnienie więźniów.

W sobotę francuski minister spraw zagranicznych Laurent Fabius, który udał się do Izraela po wizycie w Egipcie i Jordanii, przyznał, że wysiłki na rzecz rozejmu zawiodły. Przeciwnie, istnieje ryzyko kolejnych ofiar cywilnych, co nas niepokoi - oświadczył po spotkaniu z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu w Tel Awiwie.