O codzienne łamanie swobód demokratycznych oskarżył polskie władze faworyt wyborów prezydenckich we Francji centrysta Emmanuel Macron. Postawił on w jednym rządzie Jarosława Kaczyńskiego i Władimira Putina jako polityków, którzy łamią zasady demokracji.

Kandydat we francuskich wyborach prezydenckich Emmanuel Macron. /IAN LANGSDON /PAP/EPA

Emmanuel Macron wymienił Jarosława Kaczyńskiego jako jednego z "przyjaciół i sojuszników" szefowej francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen, wraz z premierem Węgier Viktorem Orbanem i prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

Wszyscy znacie przyjaciół i sojuszników pani Le Pen. To reżimy panów Orbana, Kaczyńskiego i Putina. To nie są zwolennicy otwartej i wolnej demokracji. Codziennie łamią wiele swobód demokratycznych, a więc łamią zasady demokracji - oświadczył Macron podczas przemówienia do swoich zwolenników na wiecu w Paryżu.

Wcześniej na tym samym wiecu przedstawił Marine Le Pen jako zagrożenie dla demokracji i pokoju w Europie i na świecie. Oskarżył ją "szerzenie ciemnoty".

Wielu obserwatorów sugeruje, że jeżeli Emmanuel Macron wygra za tydzień pojedynek z Marine Le Pen w drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji, nie będzie łatwym rozmówcą dla polskich władz. Podkreślają, że kilka dni temu Macron zapowiedział, że po odniesionym sukcesie będzie dążył do ukarania Warszawy za "łamanie unijnego prawa i brak poszanowania wartości fundamentalnych". 

Część obserwatorów sugeruje jednak, że za każdym razem, gdy Macron krytykuje polski rząd, można dopatrywać się w tym podtekstów wyborczych.

W obronie polskich władz stanęła wcześniej Marine Le Pen. Oświadczyła, ze jej przeciwnik w wyścigu o fotel prezydenta chce "wojny ze wszystkimi, w tym z Polską". Le Pen natomiast, jak powiedziała, planuje utrzymywać z Polską przyjazne relacje.


(łł)