Co najmniej 10 osób zginęło, a ok. 20 tysięcy trzeba było ewakuować w północno-zachodniej części Kalifornii z powodu szybko rozprzestrzeniających się pożarów lasów. Gubernator stanu Jerry Brown ogłosił stan wyjątkowy.

Spalony dom w Santa Rosa /JOHN G. MABANGLO /PAP/EPA

Siedem osób straciło życie w związku z pożarem w hrabstwie Sonoma, dwie osoby zginęły w hrabstwie Napa, a jedna w hrabstwie Mendocino.

Według wstępnych szacunków spłonęło ok. 1,5 tys. budynków, a tysiące kolejnych są zagrożone. Pożary w pobliżu miasta Santa Rosa strawiły już obszar o powierzchni ponad 100 km kw. - poinformowała kalifornijska straż pożarna. Mieszkańcy zagrożonych terenów są proszeni o szybkie ich opuszczenie. 

Na północnym zachodzie Kalifornii szaleje kilkanaście pożarów. Szybko rozprzestrzeniły się w nocy z niedzieli na poniedziałek za sprawą silnego wiatru.

(mpw)