Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył w sobotę, że w jego kraju może odbyć się referendum, w którym obywatele zdecydowaliby, czy należy kontynuować negocjacje w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej.

Recep Tayyip Erdogan /TOLGA BOZOGLU /PAP/EPA

Na razie mamy referendum 16 kwietnia (w sprawie zwiększenia kompetencji prezydenta i zmiany systemu władzy na prezydencki - PAP), a po nim moglibyśmy zdecydować się na drugie, o rozmowach akcesyjnych - powiedział Erdogan podczas wystąpienia w mieście Antalya na południu kraju.

Prezydent zadeklarował też, że jest gotów zaakceptować skutki przywrócenia w Turcji kary śmierci. Jeśli UE ogłosi, że w Unii nie ma miejsca dla Turcji z karą śmierci, to niech tak będzie - powiedział. Zapowiedział, że poprze decyzję parlamentu, jeśli ten postanowi przywrócić orzekanie najwyższego wymiaru kary.

W Turcji od 1984 roku nie wykonano żadnego wyroku śmierci, a przywrócenie tej kary oznaczać będzie zerwanie rozmów akcesyjnych z UE. Negocjacje UE-Turcja zostały otwarte w 2005 roku, ale od tamtej pory otwarto tylko 15 z 35 rozdziałów negocjacyjnych.

W listopadzie 2016 roku Parlament Europejski w niewiążącej rezolucji wezwał do zamrożenia rozmów w reakcji na represje tureckich władz po udaremnionym puczu z lipca ubiegłego roku. Wcześniej Komisja Europejska oceniła w raporcie, że Turcja cofnęła się w wielu dziedzinach, takich jak poszanowanie zasad rządów prawa i demokracji, przestrzeganie praw człowieka, wolność mediów oraz niezawisłość sądownictwa; nie zaleciła jednak przerwania negocjacji akcesyjnych.

(az)