Były król Afganistanu - Mohammed Zahir Szah - poprosił ONZ o przysłanie międzynarodowych oddziałów pokojowych do Afganistanu po obaleniu reżimu Talibów. W liście do sekretarza generalnego Kofiego Annana sędziwy monarcha wyjaśnił, że siły te stacjonowałyby w Kabulu.

Delegacja byłego króla Afganistanu Zahir Szacha, który może odegrać istotną rolę w kraju po upadku Talibów, spotkała się dziś w Islambadzie z szefem dyplomacji Pakistanu Abdulem Sattarem. Trzyosobowa delegacja z byłym szefem afgańskiego MSZ Hedajatem Aminem Arsalem na czele została zaproszona przez przywódcę Pakistanu gen. Perveza Musharrafa. Z ministrem spraw zagranicznych rozmawiała o możliwym rozwoju sytuacji po upadku rządów Talibów w efekcie obecnych ataków militarnych USA i Wielkiej Brytanii. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych powiedział, że wysłannicy Zahir Szacha "będą rozmawiać z wysokiej rangi przedstawicielami Pakistanu i ministrem spraw zagranicznych", m.in. o stworzeniu nowego, mającego szeroką bazę społeczną rządu w Afganistanie.

Obalony w 1973 r. Zahir Szach jest uważany na Zachodzie za głównego kandydata na szefa rządu jedności narodowej, który powstałby po obaleniu talibów. W jego skład mieliby wejść poza przedstawicielami antytalibańskiej opozycji także reprezentanci emigracji i - najprawdopodobniej - umiarkowani Talibowie. Pakistan był początkowo niechętny osobie 86-letniego, mieszkającego w Rzymie monarchy, jednak przed kilkunastoma dniami zmienił zdanie, widząc, że Zahir Szach jest jedyną alternatywą dla antytalibańskiego, ale też antypakistańskiego Sojuszu Północnego. Pakistan jest przeciwny powołaniu rządu kierowanego przez Sojusz Północny także dlatego, że jest on popierany przez mniejszości etniczne. Zahir Szach należy zaś - podobnie jak większość talibów - do dominujących w Afganistanie Pasztunów.

19:30