Żandarmeria Wojskowa przejęła dochodzenie ws. karambolu, do którego doszło w środę na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym. Zderzyło się tam 8 aut: jednym z nich jechał minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, a dwa inne pojazdy należały do Żandarmerii. Dwie osoby zostały poszkodowane, szefowi MON nic się nie stało. Nadzór nad postępowaniem ws. karambolu przejął Wydział Wojskowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Ustalenie przyczyn i wskazanie winnego może zająć nawet kilka miesięcy.

Odebranie sprawy policji może świadczyć o tym, że sprawcą karambolu był żołnierz lub żołnierze. Wygląda na to, że po wczorajszych ustaleniach na miejscu do takich wniosków doszli śledczy - ministerialnymi samochodami kierowali wojskowi, a do prowadzenia ich spraw właściwa jest właśnie żandarmeria.

Dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada dowiedział się też, że wczoraj nikt nie dostał mandatu za spowodowanie karambolu - to oznacza, że wciąż ustalany jest sprawca.

Ten karambol zostanie potraktowany jako kolizja drogowa. Mimo że były osoby poszkodowane - ich obrażenia - jak usłyszał w prokuraturze nasz dziennikarz, są niegroźne. Natomiast, aby takie zdarzenie uznać za wypadek, obrażenia musiałyby powodować niezdolność do normalnego funkcjonowania powyżej siedmiu dni - tutaj tak nie jest. Ostatecznie pomocy w placówkach medycznych udzielono nie trzem, a dwóm osobom. Dodatkowo śledczy potwierdzają, że wszystkie przebadane osoby na miejscu zdarzenia były trzeźwe.

W czwartek po południu prokuratura podała, że trudne warunki panujące na drodze mogły mieć wpływ na zderzenie.

Jak poinformował zastępca prokuratora okręgowego ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Poznaniu mjr Wojciech Skrzypek, według wstępnych ustaleń, jeden z samochodów w kolumnie, z uwagi na trudne warunki drogowe, stracił przyczepność z nawierzchnią. Uderzył w tył poprzedzającego go pojazdu, następnie oba pojazdy, wytracając prędkość, uderzyły w samochody stojące przed skrzyżowaniem.

Najprawdopodobniej zostanie powołany biegły, który oceni przyczyny i przebieg wczorajszego karambolu - ustalił dziennikarz RMF FM Mariusz Piekarski. Jak powiedział mu mjr Wojciech Skrzypek, ustalenie przyczyn i wskazanie winnego "może zająć kilka tygodni a nawet kilka miesięcy".

Słuchacz RMF FM: Samochody rządowe jechały z nadmierną prędkością

Do zdarzenia doszło w środę po południu na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym koło Torunia przy zjeździe na autostradę A1.

W karambolu uczestniczyło osiem pojazdów, w tym dwa należące do Żandarmerii Wojskowej. Jednym z samochodów podróżował minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. Szefowi MON nic się nie stało.

Minister Macierewicz przesiadł się do innego pojazdu Żandarmerii Wojskowej i odjechał z miejsca zdarzenia.

W wyniku karambolu dwie osoby zostały poszkodowane, w tym jedna z pojazdu cywilnego, a druga z pojazdu ŻW. Jednym z poszkodowanych jest osoba z ministerialnej kolumny - powiedział Polskiej Agencji Prasowej toruński radny PiS Karol Wojtasik.

Posłuchaj rozmowy ze świadkiem karambolu panem Michałem

Według relacji naszego słuchacza, pana Michała, samochody rządowe jechały z nadmierną prędkością i na skrzyżowaniu, na którym zapaliło się czerwone światło, próbowały zmieścić się pomiędzy hamujące auta.

Nagle ni z tego, ni z owego pierwszy samochód Żandarmerii Wojskowej wpada przed nas, centralnie przed nas, uderza w inny samochód, a za nim wpada drugi samochód, to bmw. Wpada w nas i w ten samochód pierwszy rządowy - mówił pan Michał w rozmowie z reporterem RMF FM Mariuszem Piekarskim.

Według wstępnych badań, wszyscy uczestnicy karambolu byli trzeźwi.

Antoni Macierewicz wracał z sympozjum "Oblicza dumy Polaków" zorganizowanym w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, na którym był jednym z prelegentów. Jego wystąpienie dotyczyło "poczucia dumy z militarnych dokonań Polaków".

Wśród prelegentów znaleźli się także prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek, biskup Adam Lepa oraz wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński.

Minister, który po karambolu przesiadł się do trzeciego samochodu ŻW, wieczorem pojawił się w Warszawie na gali tygodnika "wSieci", podczas której nagrodę "Człowieka Wolności Tygodnika wSieci" odebrał prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.

(j./łł)