Złe planowanie, błędne decyzje podczas bójki i nieprawidłowości po niej - to najważniejsze wnioski z kontroli przeprowadzonej w policji w związku z bijatyką między kibicami Ruchu Chorzów i meksykańskimi marynarzami na gdyńskiej plaży. Dokument trafił już na biurko komendanta głównego. Jego szczegóły poznał reporter RMF FM Krzysztof Zasada.

Z raportu wynika, że funkcjonariusze z Gdyni źle rozpoznali zagrożenia przed meczem Ruchu Chorzów z Arką Gdynia. Nie pomyśleli o tym, że sympatycy drużyny ze Śląska mogą po meczu urządzać w mieście burdy. Nie byli także przygotowani do interwencji w przypadku, gdyby kibole byli agresywni na miejskiej plaży.

Kontrola wykazała, że mundurowi popełnili wiele błędów również po tym, gdy już doszło do polsko-meksykańskich starć. Dowódca akcji nie podejmował właściwych decyzji, odpowiednich do zmieniającej się sytuacji na plaży i narastających zagrożeń ze strony znajdujących się tam kibiców, w konsekwencji zaniechał wprowadzenia sił policyjnych w miejsca wymagające natychmiastowej interwencji - stwierdzają autorzy raportu. Podkreślają, że już po opanowaniu sytuacji nie zdecydowano się na legitymowanie uczestników zajścia. Dlatego trzeba było ich identyfikować dopiero na podstawie nagrań z monitoringu.

Po wydarzeniach na gdyńskiej plaży stanowisko stracił wiceszef tamtejszej policji, a wobec pięciu funkcjonariuszy wszczęto postępowania dyscyplinarne.

Bójka na plaży na nagraniu z monitoringu