Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci postawiła prokuratura w Legnicy instruktorowi, który w czasie ćwiczeń śmiertelnie postrzelił celnika. Strzał padł z pistoletu Walter 99. W broni został jeden nabój z wyciągniętego wcześniej magazynku.
To miały być ćwiczenia z zastosowania technik przymusu bezpośredniego. Instruktor z wieloletni doświadczeniem, przypadkowo postrzelił kursanta. Kula utkwiła w głowie 39-letniego funkcjonariusza. Mężczyzna zginął na miejscu.
Na razie nie wiadomo, jak to się stało, że w broni został nabój. Opinię w tej sprawie musi wydać biegły z zakresu balistyki.
Z ustaleń śledczych wynika, że na początku szkolenia padło polecenie, aby magazynki wypiąć z broni. Jednak - jak relacjonuje prokurator Lilianna Łukasiewicz - podczas oględzin w komorze nabojowej pistoletu należącego do instruktora strzeleckiego został jeden nabój, który został przypadkowo wystrzelony podczas instruktażu.
W szkoleniu brało udział jedenastu celników z oddziału do walki z przestępczością zorganizowaną. Wszyscy - po tym, co się stało - trafili pod opiekę psychologów.
Dzisiaj na miejscu tragedii przeprowadzona zostanie kolejna wizja lokalna. Instruktorowi za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi 5 lat więzienia.
Wasze komentarze (28)
TEGO NIE ROBI SIĘ NIGDY I POD ŻADNYM POZOREM .
Problem jest inny.Sposób szkolenia i ilośc strzelań statycznych które są beznadziejne i zrobią wiecej szkody niż pożytku.
Zaden z celników nie umie strzelać w ruchu (biegnąc np.do samochodu)
Wypadków bedzie coraz więcej.w Krakowie celniczka odstrzeliła sobie poł stopy bo nie umiała wsadzić pistoletu do kabury
Taka jest prawda ,kto tych celników szkoli ,dlaczego nie cywilni instruktorzy strzelań dynamicznych.Oni powinni być obyci z bronią .Strzelania nie nauczy się człowiek chodząc raz na póŁ roku na strzelnice.Broni nie wolno się bać -ale nie wolno jej ufać.
Trzeba być z nią obytym ,trzeba umieć w ciemności załadować ,rozładować nie patrząc się na nią .Trzeba "na sucho "dużo ćwiczyć ,składanie ,mierzenie ,strzał .
Trzeba ćwiczyć nadgarstki (najprościej miąć zozłożoną gazete w kulkę )
Niestety tragedia ukazuje problem szkoleń i ludzi którzy to robią Nie przesadzaj z tymi od strzelań dynamicznych. To z reguły takie fachury, jak i ci instruktorzy. Sam znam przypadek takiego "dynamicznego specjalisty" który tak się zna na broni, jak świnia na gwiazdach. Strzelał bezpłaszczową amunicją non stop dotąd, aż rozdął lufę. Jak nie wiesz dla czego to był idiotyzm, to życzę zdrowia i szczęścia. Bez przesady z tymi ćwiczeniami. Można sobie trochę na "sucho" poćwiczyć, ale nie zalecam, bo to żadna przyjemność, a na domiar złego stwarza zbyt duże ryzyko wyrobienia błędnych nawyków. Doświadczenie zdobywa się tyko prawdziwym ogniem, a nie mięciem gazet. Mięcie gazet może jest dobre w kiblu, ale przy strzelaniu, mało przydatne. Jak się dziecko uczy posługiwania łyżką, to się mu daje prawdziwą łyżkę do ręki, a nie kwiatek. To samo z bronią. Trzeba to obsługiwać, jak sprzęt AGD, zwyczajnie i bez strachu, ale tak, żeby palców nie pozjadało. To, że trzeba ciągle trenować, to mity wymyślone przez lubiących strzelać, jako pretekst do tego, żeby sobie często postrzelać. Prawda jednak jest taka, że ze strzelaniem jest, jak z jazdą na rowerze-albo się umie, albo nie, a jeżeli się umie, to się tego nie zapomina.