Ustąpiła już dawno wyborcza gorączka. Rozpoczął się czas chłodnych kalkulacji i prozy życia w samorządach. Lech Kaczyński już podjął pierwsze działania w Warszawie. Po pierwsze postanowił się zająć trudną sprawą firmy Wapark, która czerpie zyski z warszawskich parkomatów. Kaczyński sporządzi też rejestr wszystkich przetargów. Po drugie podczas dzisiejszej konferencji prezydent Warszawy pierwszy raz przedstawił oficjalnie Zarząd Miasta, czyli swoich zastępców.

Kim są ludzie prezydenta? Dorota Safian, Sławomir Skrzypek i Władysław Stasiak to długoletni pracownicy Najwyższej Izby Kontroli i właśnie tam poznał ich Lech Kaczyński. Największa zagadka jest natomiast obecność w nowym Zarządzie Andrzeja Urbańskiego – człowieka, który 10 lat temu zdradził braci Kaczyńskich odchodząc z porozumienia Centrum i redaktora naczelnego czterech gazet, z których jedna się nie ukazała, druga upadał, trzeciej nie zdołano uratować, a czwarta była nieudanym epizodem.

O tym, jak to się stało, że Urbański został teraz wiceprezydentem, jego szef nie chce rozmawiać. Historia lat 90. była historią skomplikowaną; dużo ludzi popełniało różne błędy, a to jest sprawa między mną a Andrzejem Urbańskim - mówi prezydent Warszawy. W Zarządzie stolicy Andrzej Urbański zajmie się kulturą i – co ciekawe – komunikacją miejską.

Lecha Kaczyńskiego atakują już nie tylko jego rywale w wyścigu do warszawskiego ratusza, ale także ci, którzy upatrują w nim groźnego konkurenta w dużo ważniejszej kampanii wyborczej – prezydenckiej - w 2005 roku. Łatki przypinają dziś Kaczyńskiemu nie tylko politycy lewicy, ale i prawicy. Swoje... czytaj więcej

Oprócz powołania nowego Zarządu jednym z pierwszych zadań, jakie wyznaczył sobie Lech Kaczyński jest sprawa firmy Wapark. O tym, że umowa z tą firma jest największym błędem poprzednich zarządów wiadomo od dawna. Nie wiadomo dokładnie, co zamierza z nią zrobić Kaczyński, bo unika rozmów na ten temat. Wiadomo tylko, że powołał specjalna komisję, która ma zbadać prawne aspekty umowy. Problem jednak nie w tym ,żeby powiedzieć, że dokument jest niekorzystny, ale żeby umowę zerwać. A tego – według wszystkich prawników, którzy do tej pory badali tę kwestię – zrobić nie można, bo miasto musiałoby zapłacić firmie gigantyczne odszkodowanie.

Foto: Archiwum RMF

17:50