Lech Wałęsa w ostrych słowach skrytykował uchwałę Senatu sprzed kilkunastu dni dotyczącą upadku rządu Jana Olszewskiego. "Czytałem wiele kłamstw, paszkwili, pomówień, ale ta uchwała Senatu przewyższa wszystkie inne. Czy ci, co przegłosowali ten gniot już postradali całkowicie rozum?" - napisał były prezydent na swoim facebookowym profilu.

Lech Wałęsa /PAP/Leszek Szymańki /PAP

Uchwałę przegłosowano 18 lipca, gdy opinia publiczna była skupiona na kontrowersyjnych zmianach w sądownictwie. Jej treść nagłośniła "Rzeczpospolita". W uchwale napisano m.in., że rząd Jana Olszewskiego został odwołany w atmosferze "bezkrwawego zamachu stanu", a Lech Wałęsa jako TW "Bolek" należał do "koalicji strachu". Według jej autorów, Wałęsa "w ramach tzw. NATO-bis forsował pomysł przekształcenia, opuszczanych przez rosyjskich żołnierzy, baz wojskowych na terenie Polski w eksterytorialne siedziby spółek polsko-rosyjskich i tym samym pozostawienie w granicach Polski ekspozytury rosyjskich służb specjalnych". Pełną treść uchwały można znaleźć tutaj. 

W polskiej rzeczywistości traktaty między państwami negocjuje i parafuje rząd, a po takim przygotowaniu podpisuje prezydent. Tak też było z traktatem miedzy Polską i Rosją. Pojechałem do Moskwy podpisać ten tak przygotowany traktat. Będąc już na Kremlu otrzymuję od premiera Olszewskiego otwartą depeszę, "nie podpisać traktatu’’ - relacjonował na swoim facebookowym profilu Wałęsa. To jest ta wielka bohaterska rola, jaką odegrał premier Olszewski w tej sprawie. Mnie przy pomocy boskiej osobiście udała się rzecz nieprawdopodobna, poprawiłem wszystkie niekorzystne osiągnięcia Rządu Olszewskiego i podpisałem traktat, bo warunkiem wycofanie z Polski wojsk sowieckich było podpisanie traktatu - dodał. 

Wałęsa stwierdził, że internauci sami powinni sobie odpowiedzieć na pytanie, co by się stało, gdyby posłuchał w tej sprawie premiera Jana Olszewskiego. Czy to była tępota czy zdrada polskich interesów - dodał.


(mn)