Trybunał Konstytucyjny bada ustawę o TK, która była podstawą wyboru przez poprzedni Sejm pięciu nowych sędziów TK. Pierwotnie zaskarżyło ją PiS, kwestionujące ten wybór, ale potem wycofało skargę. Ponowili ją posłowie PO i PSL, a przyłączył się do niej RPO. TK obraduje w składzie pięciu sędziów. Po godzinnej naradzie Trybunał nie uwzględnił wniosku o odroczenie rozprawy. Przed budynkiem trwają protesty zwolenników i przeciwników zmian. Wyrok w sprawie konstytucyjności ustawy Trybunał ma ogłosić o godz. 14.

Trybunał odrzucił wniosek o odroczenie rozprawy /Paweł Supernak /PAP

TK obraduje w składzie pięciu sędziów, pod przewodnictwem sędzi Sławomiry Wronkowskiej-Jaśkiewicz. Sprawozdawcami są Leon Kieres i Marek Zubik.

Sejm wniósł do Trybunału Konstytucyjnego by odroczyć rozprawę. Trybunał ogłosił godzinną przerwę na przeanalizowanie tego wniosku. Po naradzie sędzia Wronkowska-Jaśkiewicz ogłosiła, że wniosek nie został uwzględniony.

Według Sejmu po tym, jak wczoraj zostało wybranych pięciu nowych sędziów TK, ustały przesłanki, by sprawę badał skład pięcioosobowy.

Cytat

Konstytucyjność ustawy o TK jako sprawy ustrojowej powinien zbadać pełny skład Trybunału Konstytucyjnego, a nie pięcioosobowy
poseł Marek Ast (PiS)

W przerwie rozprawy Ast powiedział, że w tak ważnej sprawie TK powinien rozstrzygać w pełnym składzie, a nie pięcioosobowym, jaki wyznaczono do tej sprawy. Pełny skład TK to minimum dziewięciu sędziów.

TK zyska czas na to, by uzupełnić skład - dodał Ast. Według niego wobec środowego wyboru nowych sędziów przez Sejm, TK może to uczynić. Nasz wniosek taką szansę daje - powiedział.

Ast dodał, że skoro prezydent zaprzysiągł czterech sędziów, to "nie istnieje żadna przeszkoda", by TK, jak wcześniej w sprawach ustrojowych, tak i tu rozstrzygał w składzie pełnym.

Budka: Osoby wybrane na stanowiska sędziów nie są sędziami

Przedstawiciel wnioskodawców poseł PO Borys Budka powiedział w Trybunale Konstytucyjnym, że jest przeciwny wnioskowi Sejmu, który wniósł do TK o odroczenie rozprawy.

Jestem przeciwny temu wnioskowi. Zdaniem wnioskodawców, grupy posłów, jakiekolwiek działania podjęte wczoraj przez Sejm są nielegalne i nie znajdują oparcia w obowiązujących przepisach -
powiedział Budka.

Cytat

W ocenie wnioskodawców osoby wybrane wczoraj na stanowiska sędziów TK, nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Są to osoby, które nie mają prawa tytułować się tym zaszczytnym, jakże ważnym ustrojowo tytułem, z prostej przyczyny - ich wybór jest nieważny
Borys Budka (PO)

My tu, w Trybunale Konstytucyjnym staramy się wykazać, że nie ma zgody na nielegalne działania większości parlamentarnej. (...) Dlatego też liczymy, że już dzisiaj Trybunał ma szansę odnieść się do tego, co działo się 25 (listopada) i wczoraj. Dzisiaj nie mamy nowych sędziów Trybunału, bo ten wybór był nielegalny i prezydent RP nie ma prawa go legitymizować - mówił w przerwie rozprawy były minister sprawiedliwości.

Według Budki "mamy w tej chwili pozornie 20 sędziów, natomiast tylko 15 jest legalnych sędziów TK". Pięć osób, które wczoraj zostały wybrane, to nie są sędziowie Trybunału. Dlatego, że Trybunał Konstytucyjny w poniedziałek wydał postanowienie o zabezpieczeniu, czyli zobowiązał Sejm do tego, by nie podejmował żadnych działań. To postanowienie jest wiążące i do czasu rozpoznania dwóch naszych wniosków nie można było dokonać wyboru. Tu nie ma dyskusji - powiedział Budka.

To, co robi, niestety, prezydent RP nocą przyjmując przyrzeczenia od osób, które uzurpują sobie prawo do bycia sędziami, jest niekonstytucyjne. Ja bardzo żałuję, to jest chyba najsmutniejszy dzień, jaki pamiętam w nowoczesnej historii Polski
- powiedział poseł PO.

RPO: Wybór sędziów nie ma podstaw w konstytucji

RPO Adam Bodnar wniósł o oddalenie wniosku o odroczenie. Uznajemy, że wybór sędziów, który został dokonany, nie znajduje uzasadnienia i nie ma podstaw w konstytucji oraz ustawie - powiedział przed TK rzecznik Adam Bodnar.

Jak powiedział Bodnar, tak samo podstaw prawnych nie mają uchwały Sejmu uznające za niemający podstaw prawnych poprzedni wybór sędziów. Wyjaśnił, że chodzi o uchwały z 25 listopada tego roku. Popieramy to, co było przedstawione w piśmie procesowym przedstawionym Trybunałowi Konstytucyjnemu w tym postępowaniu - dodał.

Wiceprokurator generalny Robert Herbnand i przedstawiciel rządu pozostawili wniosek Sejmu do uznania TK.

Na chwilę przed rozprawą do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęła opinia prezydenta RP. Do Trybunału wpłynęły opinie: 1 grudnia - Naczelnej Rady Adwokackiej, oraz 2 grudnia - Klubu Poselskiego Nowoczesna, a także, na chwilę przed rozprawą, prezydenta RP - mówiła sędzia Wronkowska-Jaśkiewicz. Nie ujawniła ich treści.

Sejm nie przygotował pisemnego stanowiska dla Trybunału

Po wznowieniu posiedzenia przedstawiciel Sejmu Marek Ast z PiS-u przyznał, że Sejm nie zdążył przygotować pisemnego stanowiska w sprawie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Dlatego trudno będzie mi się odnieść do poszczególnych zarzutów badanej skargi - mówił Ast.

Stanowiska pisemnego nie zdążył także przygotować rząd, który również jest uczestnikiem tego postępowania przed TK.

Nie mając stanowiska Sejmu, mogę wyrazić jedynie pogląd logiczny, że Sejm w obecnym kształcie nie ma innego wyjścia niż skargę poprzeć - oświadczył Ast.

Dodał zarazem, że doszło do "absolutnie szczególnej" sytuacji, iż twórcy ustawy postawili się w roli wnioskodawców. Ten wniosek jest złożony dla pozoru, bo im chodzi nie o zakwestionowanie przepisów ustawy, ale o stwierdzenie ich konstytucyjności - dodał.

Ast podkreślił, że TK nie można traktować jako "instrumentu do rozwiewania wątpliwości". Według posła takiej sprawy do tej pory nie było. To psucie procedury - dodał.

Zdaniem Asta wniosek Sejmu o odroczenie rozprawy służył m.in. temu, by TK miał "bardziej komfortową sytuację". Napięcie podwyższa emocje - dodał.

Przedstawiciel rządu Robert Brochocki powiedział, że Rada Ministrów nie zdążyła przygotować pisemnego stanowiska w tej tak skomplikowanej sprawie, z uwagi na zbyt krótki termin wyznaczony na to 19 listopada przez TK (do 27 listopada). TK oddalił wniosek rządu o przedłużenie tego terminu - dodał.

Prezydencka prawnik: Prezydent nie miał wątpliwości

Prezydent nie mógł czekać z przyjęciem ślubowania od wybranych wczoraj sędziów Trybunału. Nie miał wątpliwości w tej sprawie - wynika ze słów prezydenckiej prawnik Anny Surówki-Pasek, która przed Trybunałem Konstytucyjnym wygłosiła stanowisko Andrzej Dudy. Jak tłumaczyła, prezydent doszedł do wniosku, że wczorajszy wybór sędziów przez Sejm został dokonany zgodnie z wszelkimi regułami prawa. Po drugie, to obecny Trybunał Konstytucyjny mógł łamać prawo, apelując o powstrzymanie się od wyboru i zaprzysięgania nowych sędziów.

Zdaniem pana prezydenta, to działanie w pewien sposób stanowi naruszenie artykułu 10 konstytucji mówiącego o trójpodziale władzy - argumentowała prezydencka minister Anna Surówka-Pasek.

Protesty przed siedzibą Trybunału

Przed siedzibą Trybunału manifestują zwolennicy i przeciwnicy zmian dotyczących TK. "Chcemy konstytucji, nie rewolucji" - skandują przeciwnicy. Popierający zmiany wprowadzane przez PiS wołają: "Ratujmy Polskę".

Obie grupy przekrzykują się: "my bronimy demokracji" - wołają jedni, "wy bronicie dyktatury" - odpowiadają drudzy. Często zebrani skandują te same hasła. Obie grupy śpiewały hymn.

Grupa, w której są przedstawiciele m.in. Komitetu Obrony Demokracji, wykrzykują hasła: "chcemy konstytucji, nie rewolucji", "państwo prawa - nasza sprawa", "wolne media - wolna Polska". Na ich banerach widnieją napisy "Konstytucja, Trybunał, Demokracja!" oraz "W obronie niezależności TK".

Z kolei popierający zmiany realizowane przez PiS głoszą hasła: "Skorumpowani sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wszyscy do dymisji za niszczenie demokracji i łamanie konstytucji".

Nowi sędziowie Trybunału pojawili się na rozprawie

W TK stawili się czterej nowo powołani przez Sejm sędziowie TK. Przedstawiciel wnioskodawców poseł PO Borys Budka powiedział dziennikarzom, że czterej wybrani w środę przez Sejm nowi sędziowie TK, którzy przyszli rano do TK, to "osoby prywatne", bo ich wybór był - jego zdaniem - nielegalny.

Kilka dni wcześniej prezes TK, prof. Andrzej Rzepliński, wiceprezes Stanisław Biernat i sędzia Piotr Tuleja - którzy brali udział w pracach nad tą ustawą - zostali na swój wniosek wyłączeni przez TK ze sprawy (wnosił o to także marszałek Sejmu Marek Kuchciński).


W obecnej chwili mamy 11 sędziów bezdyskusyjnych, pięciu wybranych przez poprzedni Sejm, pięciu przez obecny i zaprzysiężonych w nocy przez prezydenta.
Najprostszym sposobem na wyjście z tego galimatiasu byłoby poczekanie i uszanowanie werdyktów Trybunału. Z nich wynikać będzie, które ustawy dały właściwą podstawę prawną do wyboru sędziów – a zatem, którzy z wybranych powinni objąć sędziowskie fotele. Ale nie wydaje się dziś, by rządzący byli gotowi uznać werdykty, które nie pójdą po ich myśli. Tak, jak to zrobili z postanowieniem, które miało skłonić Sejm do niewybierania sędziów.

Sposobem trudniejszym byłaby rezygnacja wybranych i niezaprzysiężonych sędziów – która dałaby legitymację wybranym i zaprzysiężonym do stania się bezdyskusyjnymi sędziami, ale to oznaczałoby też legitymizację ostrych kroków Prawa i Sprawiedliwości.

Sposób kolejny to opcja zero. Rezygnuje cała dziesiątka sędziów, a politycy np. pod egidą prezydenta zawierają jakiś kompromis i wybierają nowych sędziów. Ale to mało prawdopodobne.

I wreszcie sposób ostateczny – odwołanie się do organów unijnych albo europejskich, o którym zaczynają przebąkiwać politycy opozycji. Ale jego skuteczność też zależałaby od gotowości rządzących do poddania się zewnętrznym werdyktom.

Czego dotyczy spór?

8 października na podstawie uchwalonej w czerwcu br. nowej ustawy o TK - zgłoszonej w 2013 r. przez ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego - Sejm wybrał pięciu sędziów TK. Trzej sędziowie zostali wybrani w miejsce sędziów, których kadencja wygasała 6 listopada (czyli w trakcie kadencji poprzedniego Sejmu), a dwaj - w miejsce sędziów, których kadencja wygasała 2 i 8 grudnia (w trakcie kadencji obecnego Sejmu).

Według PO chodziło o zapobieżenie sytuacji, w której nowy parlament mógłby nie zdążyć z wyborem nowych sędziów i kadencje straciłyby ciągłość. Przeciw kandydatom głosował klub PiS, który wybór nazwał "psuciem państwa". Według PiS, PO wykorzystała niekonstytucyjne zapisy ustawy.

23 października (na dwa dni przed wyborami parlamentarnymi) posłowie PiS zaskarżyli ustawę do TK. Podkreślali, że o ile wygaśnięcie kadencji trójki sędziów nastąpiło jeszcze w ówczesnej kadencji Sejmu, o tyle mandat pozostałej dwójki wygasa w trakcie kadencji nowego Sejmu. Podważali też ideę, by ustawa określała szczegółowe zasady wyłaniania sędziów TK, bo wystarczy do tego regulamin Sejmu.

Ponadto zaskarżono m.in.: brak ustawowego określenia długości kadencji prezesa i wiceprezesa TK oraz wskazywanie prezydentowi tylko dwóch kandydatów na te funkcje przez Zgromadzenie Ogólne TK; zasadę zaprzysięgania nowych sędziów TK przez prezydenta RP (bez czego nie mogą orzekać), bo np. szefowie IPN, NIK czy RPO składają ślubowanie przed Sejmem; brak odpowiedniego vacatio legis; możliwość umarzania przez TK spraw, w których nie występuje "istotne zagadnienie prawne"; posiadanie immunitetu przez sędziego TK w stanie spoczynku; możliwość wybrania do TK magistra prawa kanonicznego.

PiS wycofał wniosek, PO złożyła swój

10 listopada PiS wycofało wniosek, gdyż zdecydowało się na nowelizację ustawy o TK, którą Sejm przyjął 19 listopada. 17 listopada wniosek PiS ponowili jako własny posłowie PO i PSL. Przejęliśmy wniosek PiS; nie ma innego trybu, by spowodować, aby TK uznał, kto ma rację - mówił Borys Budka (PO). Do wniosku przyłączył się RPO Adam Bodnar - kwestionując zgodność z konstytucją przepisu, na którego mocy Sejm wybrał dwóch sędziów "grudniowych".

Prezydent Andrzej Duda nie przyjął ślubowania od 5 sędziów; tłumaczył, że "sędziów TK mógł wybrać nowy Sejm i w normalnych warunkach właśnie w taki sposób by to nastąpiło; w moim przekonaniu to, co się stało, było poważnym naruszeniem zasad demokratycznych".

Według PiS i części prawników, nie są oni sędziami, gdyż - z powodu nieodebrania od nich ślubowania przez prezydenta - po zmianie kadencji Sejmu niezakończona procedura ich wyboru uległa dyskontynuacji. PO i część prawników uważa, że ich kadencja zaczęła się z chwilą wyboru, a zaprzysiężenie to swoista czynność techniczna.

25 listopada Sejm przyjął pięć uchwał o tym, że wybór sędziów z 8 października nie miał mocy prawnej. Niektórzy konstytucjonaliści i część opozycji uważają, że uchwały naruszają konstytucję, ponieważ Sejm nie ma prawa pozbawić urzędu sędziów TK. PiS replikuje, że uchwały mają naprawić wadliwą decyzję poprzedniego Sejmu.

2 grudnia Sejm dokonał ponownego wyboru 5 sędziów TK - kandydatów zgłosiło tylko PiS. Opozycja i część prawników twierdzili, że Sejm powinien wstrzymać się z tym wyborem do wydania wyroku przez TK. Także sam TK w poniedziałek wystąpił do Sejmu o zabezpieczenie wniosku grupy posłów przez powstrzymanie się izby od wyboru do czasu wyroku.

W stanowisku dla TK prokurator generalny wniósł o uznanie, że niekonstytucyjny jest jeden zapis ustawy o TK i tylko w zakresie, który umożliwił wybór dwóch sędziów "grudniowych". Słusznie wnioskodawcy zauważają, że ustawa zasadnicza przyjmuje dla sędziów Trybunału konstrukcję kadencji zindywidualizowanej, która ma zabezpieczać przed monopolizowaniem decyzji o wyborze grupy sędziów przez aktualną większość parlamentarną - napisał do TK zastępca Andrzeja Seremeta, prok. Robert Hernand.

Uczestnikiem postępowania jest także Rada Ministrów.

9 grudnia TK w pełnym składzie ma badać konstytucyjność listopadowej nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS, zaskarżonej przez PO, RPO i Krajową Radę Sądownictwa. Do tej sprawy włączono też najnowszą skargę I prezesa Sądu Najwyższego.

(mpw)