Jest pierwszy, nieprawomocny wyrok w sprawie grudniowej stłuczki mercedesa BOR wiozącego Bronisława Komorowskiego. Kobieta, ukarana przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieście mandatem w wysokości 600 zł, ujawnia swoją tożsamość w rozmowie z RMF FM. "Czuję się kozłem ofiarnym" - mówi piosenkarka Natalia Arnal. I wysyła list otwarty do Bronisława Komorowskiego, w którym oskarża go, "że pozostał obojętny na ludzką krzywdę", czyli cierpienie jej i jej dziecka, a wyrok sądu jest próba zatarcia odpowiedzialności oficera BOR, który kierował limuzyną.

Grudniowa stłuczka przed Belwederem trafi do sądu

Sąd będzie ustalał, kto ponosi winę za grudniową stłuczkę przed Belwederem. Uczestniczyła prezydencka limuzyna wioząca Bronisława Komorowskiego. Jak dowiedział się reporter RMF FM, policja zakończyła postępowanie w tej sprawie. czytaj więcej

Wyrok został wydany w trybie nakazowym, czyli bez udziału stron. Sąd rejonowy uznał, że to Natalia Arnal była winna wykroczenia (chodzi o spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym). Sąd uznał, że kobieta doprowadziła do zderzenia z poprzedzającym ją mercedesem BOR, którym miał jechać Bronisław Komorowski.

Wniesiemy sprzeciw - zapowiada adwokat kobiety, a sama Natalia Arnal uważa, że stała się kozłem ofiarnym. Czuję się pokrzywdzona, gdyż nie zostało uwzględnione złamanie przepisów przez kierowców BOR-u. Policja była im przychylna, w ogóle nie uwzględnili, że prawie mnie stratowali na tej drodze i to ja powinnam występować z tytułu pokrzywdzonej, a nie kierowcy BOR-u - tłumaczy. I dodaje, że ani sąd, ani policja nie wzięli pod uwagę praprzyczyny kolizji, czyli zachowania kolumny Biura Ochrony Rządu. Ruszając sprzed świateł, zostałam jakby zaatakowana przez bardzo chamskie zachowanie kierowców BOR-u, którzy zajechali mi drogę. Z niewłaściwego pasa wepchnęli się w sposób bardzo drastyczny przede mnie. Próbowali wymusić to pierwszeństwo i to zrobili – mówi.

Dlatego Natalia Arnal napisała list otwarty do Bronisława Komorowskiego. Oto jego treść:

"Szanowny Panie Prezydencie,

z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych pragnę życzyć Panu i Pana Rodzinie wyjątkowej atmosfery świątecznej przepełnionej miłością, radością i wzajemną życzliwością.

    Przykro mi, że list, który napisałam do Pańskiej Małżonki przed Świętami Bożego Narodzenia pozostał bez odpowiedzi. W liście tym opisałam bardzo przykrą dla mnie sytuację, gdzie prowadzone przeze mnie auto zderzyło się z nieoznakowanym autem BOR-u, którym Pan podróżował. Najwyraźniej szkody, które wtedy ponieśliśmy (uraz kręgosłupa szyjnego oraz trauma moja i dziecka) są dla Państwa nieistotne.

    Pragnę nadmienić, że cieszę się, że wybrał Pan "zgodę i bezpieczeństwo" w swojej kampanii wyborczej, gdyż w nawiązaniu do 10.12.2014 roku (dzień kolizji) trudno mówić o jakimkolwiek poczuciu bezpieczeństwa (przynajmniej z mojej perspektywy). Szkoda tylko, że pozostał Pan obojętny na ludzką krzywdę, która była konsekwencją tego nieprzyjemnego incydentu. W tym momencie nie czuję się prawowitą obywatelką tego kraju, bo potraktowano mnie wyjątkowo niesprawiedliwie próbując zrobić ze mnie kozła ofiarnego, ignorując ewidentne łamanie przepisów przez kierowców z BOR-u, którzy czują się bezkarnie jeżdżąc jak piraci drogowi.

    Mimo to, wierzę (może naiwnie) w zmiany i lepsze jutro.

Z poważaniem,
Natalia Arnal"

List Natalii Arnal do Bronisława Komorowskiego

Pałac Prezydencki nie komentuje ani samej stłuczki, ani listu otwartego Natalii Arnal. Biuro Ochrony Rządu też nie chce się wypowiadać na temat tej sprawy. Nasz reporter dowiedział się, że zaraz po kolizji zostało wszczęte wewnętrzne postępowanie wyjaśniające wobec oficera, który kierował prezydenckim mercedesem. Czekamy na prawomocny wyrok sądu, który rozstrzygnie o wyniku postępowania - usłyszał nasz reporter w BOR.

(mpw)