Są zarzuty dla mężczyzn, którzy fotografowali ludzkie szczątki znalezione w Warcie w Czerwonaku koło Poznania. To najprawdopodobniej ciało Ewy Tylman.

Poniedziałkowa policyjna akcja nad Wartą, gdzie odnaleziono zwłoki kobiety /Jakub Kaczmarczyk /PAP

Pracownicy zakładu pogrzebowego odpowiedzą za znieważenie zwłok. Grożą za to dwa lata więzienia. Mężczyźni mieli na terenie Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu otworzyć worek z ciałem i robić zdjęcia.

Mężczyzna, który zobaczył ciało w wodzie, a potem usiłował sprzedać mediom zdjęcia i nagranie wideo, usłyszał natomiast zarzut utrudniania śledztwa. Grozi mu 5 lat więzienia.

Śledczy są niemal pewni, że wyłowione w poniedziałek z Warty zwłoki to ciało zaginionej w listopadzie ub. roku 26-letniej Ewy Tylman. Kobieta po raz ostatni była widziana w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha w Poznaniu, gdy wracała w środku nocy do domu. Odprowadzał ją kolega, Adam Z. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa Tylman.

Przy zwłokach znaleziono liczne przedmioty, w tym kartę płatniczą, jednoznacznie wskazujące, że to ciało zaginionej. Również odzież i obuwie zgadzały się z ubiorem, który Ewa Tylman miała na sobie w dniu zaginięcia.

Ze względu na stan zwłok, nie udało się ustalić tożsamości znalezionej osoby na podstawie sekcji. Potrzebne są dodatkowe badania. Śledczy przyznają, że stan odnalezionego ciała utrudnia ustalenie przyczyny śmierci kobiety.

Adam Z. jest podejrzany o dokonanie zabójstwa z tzw. zamiarem ewentualnym. Przebywa w areszcie, nie przyznaje się do winy. Grozi mu kara do 25 lat więzienia lub dożywocie.

(mpw)