W Pruszkowie ruszył proces byłego lidera Komitetu Obrony Demokracji Mateusza Kijowskiego oraz byłego skarbnika tej organizacji Piotra Ch.. Mężczyźni zostali oskarżeni o poświadczenie nieprawdy w fakturach i przywłaszczenie 121 tys. zł ze zbiórek KOD.

Mateusz Kijowski w sądzie / Jakub Kamiński /PAP

Kijowski pojawił się w Sądzie Rejonowym w Pruszkowie w towarzystwie blisko 20-osobowej grupy swoich zwolenników. Wśród nich była m.in. siostra posłanki PiS Krystyny Pawłowicz - Elżbieta, która organizowała przez internet zbiórkę pieniędzy dla Kijowskiego na "stypendium wolności".

Posiedzenie przygotowawcze odbywało się za zamkniętymi drzwiami z wyłączoną jawnością.

Kijowski powiedział po posiedzeniu, że ustalono na nim terminy sześciu rozpraw. Pierwsza z nich odbędzie się 26 czerwca o godz. 9. w Sądzie Rejonowym w Pruszkowie. Poinformował też, że prokuratura przedstawiła listę świadków. Dodał, że "obrona będzie przedstawiała swoje wnioski dowodowe w późniejszym terminie".

Kijowski: Próba zastraszania przeciwników politycznych


Kijowski pytany, jak odnosi się do zarzutów, odpowiedział że są one "absurdalne". Niezręcznie się porównywać do innych, ale po czwartkowych wydarzeniach, kiedy kolejnym posłom odbiera się immunitety, innych się aresztuje, to trudno nie doszukiwać się jakiejś analogii - stwierdził. Dodał, że jest to "próba zastraszania przeciwników politycznych".

Sprawa wymaga wyjaśnienia i będziemy ją wyjaśniać. Przedstawiliśmy około dwóch tysięcy stron wydruków dowodów, przedstawiliśmy zeznania świadków, przedstawiliśmy wyjaśnienia - to się odbywało podczas postępowania prokuratorskiego i teraz będziemy ponownie te wyjaśnienia przedstawiać przed sądem - mówił Kijowski.

Jak podała świdnicka prokuratura, Kijowskiemu i Piotrowi Ch. zarzuca się, że poświadczyli nieprawdę w dokumentach w postaci 9 faktur wystawionych przez MKM Studio sp. z o.o. - firmy należącej do Kijowskiego i jego żony, na rzecz komitetu społecznego KOD (6 faktur) i stowarzyszenia KOD (3 faktury) w zakresie wykonanych usług informatycznych i kosztów.

Faktury, zdaniem prokuratury, wystawiono za usługi informatyczne, które firma Kijowskiego i jego żony miała wykonać dla komitetu społecznego i stowarzyszenia KOD. Zdaniem śledczych, usługi te nie zostały wykonane, a Kijowski oraz Piotr Ch. mieli przywłaszczyć sobie z tego tytuły 121 tys. zł.

"Ponadto, obaj podejrzani usiłowali przywłaszczyć należące do stowarzyszenia KOD pieniądze w kwocie 15 tys. złotych, jednakże zamierzonego celu nie osiągnęli z uwagi na zablokowanie wypłaty należności za wystawione faktury przez członków zarządu KOD" - podała świdnicka prokuratura.

Oskarżeni nie przyznali się do winy. Jak informowała prokuratura, Kijowski w wyjaśnieniach podał, że na posiedzeniu zarządu KOD ustalono, iż będzie mu wypłacane wynagrodzenie w wysokości 10 tys. złotych miesięcznie plus podatki.

Wypłata wynagrodzenia miała być, jak podał w wyjaśnieniach, realizowana poprzez wystawianie faktur, w których miały być wskazane ogólnie wykonane prace, bez szczegółowego ich wykazu i zakresu. Z kolei według prokuratury, Piotr Ch. podał w wyjaśnieniach, że na spotkaniu zarządu KOD podjęto decyzję, że Kijowski będzie świadczył usługi informatyczne na rzecz KOD, za które miał otrzymywać comiesięczne wynagrodzenie.