Bliscy ofiar katastrofy samolotu wojskowego w Mirosławcu nie przyjadą do bazy wojskowej, by zidentyfikować ciała. Wojsko zadecydowało, że identyfikacja odbędzie się m.in. przy użyciu analizy kodu DNA.

Decyzja zapadła przede wszystkim dlatego, by oszczędzić bliskim zmarłych dodatkowego cierpienia. Samolot spadł z wysoka, potem wybuchł, dlatego ciała pasażerów i załogi są zmasakrowane. Major Bogdan Ziółkowski, który widział to, co zostało po katastrofie samolotu, przyznał, że z trudem patrzył na to zarówno on, jak i członkowie komisji badającej przyczyny wypadków. Aby na ten koszmar nie narażać rodzin oficerów, zdecydowano, że do identyfikacji posłużą inne metody, w tym testy DNA.

Wojskowy samolot CASA z oficerami wracającymi z konferencji "Bezpieczeństwo lotów" rozbił się w środę po godz. 19 kilometr od lotniska w Mirosławcu. Zginęło 16 pasażerów i 4 członków załogi. Wśród ofiar są wysocy rangą oficerowie polskich Sił Powietrznych. Na miejscu katastrofy... czytaj więcej

Wiadomo już nieco więcej o okolicznościach środowej katastrofy lotniczej w Mirosławcu w Zachodniopomorskiem. Wojskowa CASA z 20 osobami na pokładzie runęła na las podczas drugiego podejścia do lądowania. Powiedział o tym Lech Kaczyński.