Katastrofa samolotu transportowego CASA jest wielką tragedią dla braci lotniczej - powiedział pułkownik Sławomir Żakowski, dowódca 8. Bazy Lotniczej w Krakowie-Balicach. Właśnie tam stacjonowała maszyna, która rozbiła się pod Mirosławcem.

Jest to dla nas, braci lotniczej wielka tragedia, bo straciliśmy swoich przyjaciół, kolegów, ale jest ona niczym w porównaniu do tragedii rodzin zmarłych lotników - stwierdził oficer. Żakowski podkreślił, że samoloty CASA są jednymi z najnowocześniejszych taktycznych maszyn średniego zasięgu.

Wojskowy samolot CASA z oficerami wracającymi z konferencji "Bezpieczeństwo lotów" rozbił się w środę po godz. 19 kilometr od lotniska w Mirosławcu. Zginęło 16 pasażerów i 4 członków załogi. Wśród ofiar są wysocy rangą oficerowie polskich Sił Powietrznych. Na miejscu katastrofy... czytaj więcej

To naprawdę bardzo dobry samolot. (…) Posiadamy już naprawdę duże doświadczenie w wykonywaniu lotów na tych samolotach, w których byliśmy w różnych zakątkach świata. Zawsze nas nie zawodziły. Szczęśliwie wracaliśmy tutaj do naszej bazy do domu - zaznaczył.

Według dowódców piloci, którzy zginęli byli młodymi żołnierzami w wieku 30-35 lat, ale już z bardzo dużym doświadczeniem w powietrzu. Dowódca miał wylatanych około 2500 godzin, w tym blisko 800 samolotem CASA.

Jak zaznaczył dowódca 13. Krakowskiej Eskadry Lotnictwa podpułkownik Leszek Leśniak, maszyny CASA eksploatowane są w polskich siłach zbrojnych od 15 sierpnia 2003 r. Samolot, który uległ wypadkowi, został wyprodukowany w 2007 r. i wylatał około 500 godzin.