Rodzice kontra reforma edukacji. 10 stowarzyszeń rodziców i opiekunów chce, by rząd wycofał się z kontrowersyjnych zmian, które obejmują m.in. likwidację gimnazjów. Dziś złożyli petycję w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a na piątek planują protest - tego dnia nie poślą swoich dzieci do szkół.

Ogłoszeniu o proteście przy jednej z warszawskich szkół /Fanpage Rodzice przeciwko reformie edukacji /Facebook

Działacze podkreślają, że nie akceptują "reformy wprowadzanej z pominięciem opinii rodziców, którzy w sprawie edukacji swoich dzieci powinni mieć głos decydujący". Zapowiadają, że w ramach sprzeciwu 10 marca nie poślą swoich dzieci do szkoły. Jak mówią, tego dnia zapewnią im opiekę we własnym zakresie oraz "dadzą lekcję demokracji obywatelskiej".

Czekamy na to, że wreszcie ktoś poważnie potraktuje głos rodziców. Zechce nas wysłuchać, zrozumieć nasze argumenty i zatrzymać to szaleństwo, które się wiąże z wprowadzaniem reformy - powiedziała po złożeniu petycji dziennikarzom Dorota Łoboda z ruchu "Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji". Pytana o zapowiedziany na piątek strajk rodzicielski powiedziała, że to jedyna forma protestu, jaka pozostała rodzicom. Podkreśliła, że taki strajk to "absolutnie legalna forma protestu" i że rodzicie mają prawo tak postąpić.

Chciałem zaapelować do rodziców, żeby zainteresowali się reformą. Niech nie dadzą sobie wmówić, że reforma polega tylko na likwidacji gimnazjów. Likwidacja gimnazjów jest tylko elementem tej reformy, a zniszczenia, które z niej wynikają, będą dużo poważniejsze, dużo gorsze dla dzieci i dużo dłużej będą trwały niż nasze protesty, a nasze protesty będą trwały do skutku. Na razie są zaplanowane do czerwca - powiedział Olgierd Porębski z koalicji "Nie dla Chaosu w szkole".

Zaznaczył, że strajk rodzicielski to inicjatywa obywatelska, oddolna. Prosimy rodziców w każdej szkole: przyłączajcie się, organizujcie się, twórzcie grupy inicjatywne, które będą zachęcać do protestu, bo jest on potrzebny - powiedział. Chodzi o dobro naszych dzieci - dodał.

Jak mówił, szkoła jest w każdej gminie, w każdym mieście, dlatego rodzice w każdym miejscu w kraju mogą zaprotestować nie posyłając dzieci do szkoły i w ten sposób wysłać komunikat do rządu. Żadne władza nie wytrzyma protestu rodziców, jeżeli będzie on miał powszechną formę - ocenił Porębski. Jako przykład podał obniżenie wieku obowiązku szkolnego, które spotkało się z protestem rodziców. Ta reforma została cofnięta, pod naciskiem rodziców - dodała Łoboda.

Według protestujących rodziców obecną reformę też jeszcze można zatrzymać i cofnąć. Jak mówili, obecnie jest ona jeszcze "tylko na papierze", a realnie będzie wprowadzana dopiero od 1 września.

10 postulatów

W liście do premier rodzice zawarli 10 postulatów. Obok natychmiastowego zatrzymania wprowadzania reformy edukacji chcą także: rzetelnej, przygotowanej przez ekspertów diagnozy potrzeb oświatowych, spójnej koncepcji rozwoju edukacji, prawdziwych konsultacji społecznych dotyczących zmian w edukacji ze wszystkimi środowiskami zaangażowanymi w system oświaty.

Domagają się również: starannego przygotowania podstaw programowych, szkoły bezpiecznej, wolnej od przemocy i dyskryminacji, szkoły uczącej współpracy, kreatywności i samodzielnego myślenia, podjęcia rzeczywistych działań na rzecz wyrównywania szans edukacyjnych, zwiększenia nakładów finansowych na oświatę oraz zwiększenia wpływu rodziców na funkcjonowanie szkół.

Podkreślają, że wprowadzana reforma edukacji budzi ogromny sprzeciw wielu rodziców. Według nich z analizy ustawy Prawo Oświatowe oraz rozporządzeń i dokumentów wydanych na jej podstawie wynika, że proponowane zmiany będą miały negatywny wpływ na jakość edukacji w polskich szkołach.

Protesty nie tylko w Warszawie

Pod petycją do premier podpisali się przedstawiciele ruchów "Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji", "Zatrzymać Edukoszmar", "Strajk Obywatelski Edukacja", koalicji "Nie dla Chaosu w szkole" (zrzeszającej kilkanaście organizacji i stowarzyszeń), Forum Rad Rodziców, Zielonogórskiego Forum Rodziców i Rad Rodziców, Krajowego Porozumienia Rodziców i Rad Rodziców, Piaseczyńskiego Porozumienia Rad Rodziców, Poznańskiego Forum Rodziców i Rad Rodziców.

Według rodziców, którzy w poniedziałek złożyli petycję skierowaną do premier strajk rodzicielski 10 marca to nie tylko protest rodziców z Warszawy i miejscowości podwarszawskich. Protestuje Gdańsk, Poznań, Zielona Górka, Kraków - wyliczał Porębski. Dodał, że pod petycją do premier podpisane są organizacje i ruchy rodzicielskie z wielu miast Polski.

Nie będzie to pierwszy strajk rodzicielski przeciw obecnej reformie edukacji. Po raz pierwszy rodzice nie posłali dzieci do szkoły na znak protestu 10 stycznia. Wówczas tak postąpiła część rodziców w Zielonej Górze. 10 lutego dzieci do szkoły nie posłała zaś część rodziców w Gdańsku.

Reforma edukacji, w ramach której zmieniona zostanie m.in. struktura szkół, rozpocznie się od roku szkolnego 2017/2018. W miejsce obecnie istniejących typów szkół zostaną wprowadzone stopniowo: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja mają zostać zlikwidowane.

(az)