Radosław Sikorski - niegdyś szef polskiej dyplomacji, a później marszałek Sejmu - na zaproszenie prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki został członkiem międzynarodowej rady konsultacyjnej ds. reform w tym kraju. "Jest to oczywiście funkcja honorowa, niezwiązana z jakimś wynagrodzeniem" - podkreślił polityk.

Radosław Sikorski /Tytus Żmijewski /PAP

Spodziewam się regularnie odwiedzać Ukrainę, gdyż kibicuję reformom, które mają tu miejsce, i cieszę się, że Ukraina nadal chce korzystać z polskich doświadczeń - powiedział Radosław Sikorski w rozmowie z PAP. Polityk jest gościem trwającej w Kijowie konferencji Jałtańskiej Strategii Europejskiej (YES), międzynarodowego stowarzyszenia działającego na rzecz zbliżenia Ukrainy z Unią Europejską. W trakcie dyskusji zachęcał Ukraińców do przyspieszenia przemian, ale chwalił jednocześnie premiera Arsenija Jaceniuka za podejmowanie ważnych, choć niepopularnych decyzji.

Rząd Jaceniuka zrobił to, co wszystkie poprzednie rządy jedynie obiecywały: wziął się za reformy sektora energetycznego, łącznie z najtrudniejszą częścią, czyli podwyżkami cen gazu dla konsumentów, a to z kolei doprowadziło do podtrzymania współpracy Ukrainy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i odblokowania środków na dalsze reformy - zaznaczył Sikorski.

(mn)