Po trwających dobę przepychankach znalazła się jednak w Sejmie sala, w której fizjoterapeuci mogą pomóc protestującym w gmachu przy Wiejskiej niepełnosprawnym. Od wczoraj zapraszano ich do hotelu sejmowego, ale uczestnicy protestu obawiali się, że jeśli opuszczą sejmowy korytarz, nie będą już mogli tam wrócić.

Protest rodziców osób niepełnosprawnych i ich podopiecznych w Sejmie /Bartłomiej Zborowski /PAP

Jeszcze przed południem dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka informował na Twitterze, że na przeprowadzenie przez fizjoterapeutów zabiegów przygotowywana jest "odpowiednia sala w hotelu poselskim". Zapewniał również, że "wszyscy będą mogli powrócić do miejsca, w którym prowadzony jest protest".



Gwarancją dla protestujących miała być publiczna deklaracja: w krótkiej wymianie esemesów Andrzej Grzegrzółka zapewnił reportera RMF FM Pawła Balinowskiego, że deklaracja ta jest oficjalnym stanowiskiem kancelarii Sejmu, które już się nie zmieni. Dodawał, że kancelaria będzie starała się zbudować zaufanie w relacji z protestującymi i doprecyzować szczegóły rehabilitacji z opiekunami niepełnosprawnych.

Od uczestniczki protestu Iwony Hartwich reporter RMF FM Patryk Michalski usłyszał jednak wówczas, że niepełnosprawni i ich opiekunowie nie zamierzają skorzystać z propozycji, bo mimo zapewnień obawiają się, że nie będą mogli kontynuować protestu. My z tego hallu sejmowego nigdzie z dziećmi nie pójdziemy - zapowiedziała.

Ostatecznie sala na przeprowadzenie zabiegów się znalazła. I to dosłownie kilkanaście metrów od miejsca protestu.

Kancelaria Sejmu wyjaśnia teraz, że to efekt rozmów z protestującymi i zadośćuczynienie ich prośbom.

Uczestnicy protestu powiedzieli Pawłowi Balinowskiemu, że ta decyzja ich cieszy, ale jest inny problem: fizjoterapeuci mieli pojawić się w Sejmie wczoraj o 16:00.

Wczoraj te osoby miały czas i chciały pomóc, dzisiaj nie wiemy, czy ten czas mogłyby poświęcić - zauważa Iwona Hartwich.

Przejście do toalety - przez kącik medialny

O warunkach, w jakich o nie walczą, mówiła również we wczorajszej Popołudniowej rozmowie w RMF FM zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Sylwia Spurek.

Osoby protestujące opowiadały mi o takich naprawdę bardzo doraźnych i podstawowych rzeczach jak dostęp do toalety. Przejście do tej toalety zostało dla nich wyznaczone w taki, powiedziałabym, mało zręczny sposób, niedogodny: przez kącik medialny. Oni woleliby bardziej dyskretnie chodzić z osobami z niepełnosprawnościami, w różnym stanie przecież, do łazienki - mówiła.

Postulaty protestujących

Protestujący w Sejmie walczą przede wszystkim o realizację dwóch postulatów:

-  wprowadzenie dodatku rehabilitacyjnego dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia - w kwocie 500 złotych miesięcznie, bez kryterium dochodowego.

- zrównanie kwoty renty socjalnej z najniższą rentą z ZUS, czyli podniesienia jej do wysokości 1030 zł - z tytułu całkowitej niezdolności do pracy wraz ze stopniowym podwyższaniem tej kwoty do równowartości minimum socjalnego obliczonego dla gospodarstwa domowego z osobą niepełnosprawną.

(e)