"Europa obecnie jest chrześcijańską tylko z nazwy" - uważa abp Jakub, ordynariusz prawosławnej diecezji białostocko-gdańskiej. W orędziu z okazji Bożego Narodzenia pisze m.in., że postępuje laicyzacja, a Europejczycy chcą być tylko konsumentami dóbr.

Prawosławny arcybiskup, ordynariusz diecezji białostocko-gdańskiej - Jakub /Artur Reszko /PAP

Zdecydowana większość prawosławnych parafii w Polsce Boże Narodzenie obchodzi według kalendarza juliańskiego, czyli 13 dni po katolikach. Wigilia wypada więc 6 stycznia w kalendarzu gregoriańskim. Boże Narodzenie w tym terminie świętują też - wraz z Polskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym - wierni innych obrządków wschodnich, m.in. grekokatolicy i staroobrzędowcy.

Największe skupiska prawosławnych w Polsce są w województwie podlaskim, na terenie dwóch prawosławnych diecezji: białostocko-gdańskiej i warszawsko-bielskiej.

W bożonarodzeniowym orędziu abp Jakub pisze m.in. o problemach współczesnej Europy. Żyjemy obecnie w czasach niełatwych - ocenia hierarcha. Zwraca uwagę, że choć tragiczne wydarzenia nie dotykają nas bezpośrednio, to wciąż słyszymy o konfliktach zbrojnych czy aktach terroru, gdzie są ofiary śmiertelne lub ranni, a wiele osób musi szukać schronienia na "obcej sobie ziemi".

Z trwogą i bólem serca przyjmujemy wieści o śmierci naszych braci w wierze, którzy są zabijani tylko dlatego, że są chrześcijanami. Słyszymy również o napływie imigrantów i uchodźców, którzy są nam obcy co do religii i zwyczajów, a często nawet wrogo nastawieni do chrześcijan, zmieniając w ten sposób tożsamość Europy. Jak paradoks brzmią dla wielu nawoływania ludzi wiary, by ich przyjmować w imię Chrystusa, bo to jest nasz ewangeliczny obowiązek - dodał abp Jakub.

Hierarcha pyta w liście skierowanym do wiernych i duchowieństwa, gdzie szukać przyczyn tych "zatrważających wydarzeń i przemian". Pyta też, czy "Europejczycy zasłużyli na to, by w tym momencie zetknąć się z tymi problemami, a w przyszłości być może czuć się tak, jak czują się obecnie chrześcijanie zamieszkujący tereny Bliskiego Wschodu czy Afryki".

Odpowiedź jest chyba prosta. Jeśli przykładem swego życia chrześcijanin nie jest w stanie zmienić innego człowieka i pociągnąć go za sobą, jak czynili to pierwsi świadkowie chrześcijańskiej wiary, nie będziemy w stanie odwrócić biegu wydarzeń -
uważa abp Jakub.

Czy Europa obecnie jest chrześcijańską? Tak, ale tylko z nazwy! Sprzeciwianie się chrześcijańskim zasadom, postępująca laicyzacja, puste świątynie mówią same za siebie. To przecież nie imigranci i uchodźcy wygonili Europejczyków z ich świątyń, to przecież nie oni sprzedają świątynie na inne cele, tak jak ma to miejsce obecnie w krajach Europy Zachodniej - napisał.

Niestety, nasze społeczeństwo stało się hedonistyczne, chcemy być tylko konsumentami dóbr, nie dając z siebie nic. Z przykrością musimy stwierdzić, że jeśli się nie zmienimy, czeka nas to, co się stało w historii z żyjącymi podobnie do nas
- dodał prawosławny hierarcha. I podkreślił, że święta chrześcijańskie to czas "refleksji nad życiem i sensem istnienia, to czas pracy nad sobą" a nie czas "próżności, zabaw i obżarstwa", bo tak - jak napisał - obchodzą swe święta poganie i niewierzący.

Dokładnych danych co do liczby prawosławnych w kraju nie ma. Przedstawiciele polskiej Cerkwi szacują, że wiernych jest 450-500 tys. Według danych GUS z ostatniego spisu powszechnego, ale uznawanych przez hierarchów za niemiarodajne, przynależność do Kościoła prawosławnego w Polsce zadeklarowało wówczas 156 tys. osób.

(mal)