W ciągu miesiąca możemy poznać jedną z największych tajemnic ubeckich dołów śmierci: badacze, którzy prowadzą na Łączce poszukiwania szczątków ofiar terroru komunistycznego z lat 40. i 50., są zdania, że zaledwie kilka metrów dzieli ich od miejsca, w którym powinny spoczywać szczątki gen. Fieldorfa "Nila" - donosi dziennikarz RMF FM Mariusz Piekarski.

Poszukiwania ofiar zbrodni komunistycznych na Łączce Cmentarza Wojskowego w Warszawie (zdjęcie archiwalne) /Tomasz Gzell /PAP

Archeolodzy i historycy IPN-u wznowili dzisiaj poszukiwania szczątków ofiar terroru komunistycznego na warszawskich Powązkach Wojskowych. Było to możliwe, bowiem z kwatery "Ł" , gdzie znajdują się doły śmierci, udało się przenieść część grobów z lat 80. Wznowione dzisiaj prace potrwają trzy tygodnie.

Poszukiwania prowadzone są na obszarze mierzącym 10x15 metrów. To - jak donosi nasz reporter - mniejsza część terenu, który został jeszcze do przekopania na Łączce, ale właśnie w tym miejscu badacze spodziewają się znaleźć szczątki gen. Fieldorfa "Nila". Może na to wskazywać wyjątkowe ułożenie ciał, które odkrywano w tym miejscu trzy lata temu, a które pokrywało się z datami straceń w więzieniach.

Dlatego o poszukiwaniach gen. Fieldorfa "Nila" prof. Krzysztof Szwagrzyk mówi wprost: jeśli na Łączce - to tu i teraz: To znaczy, że znajdujemy się w tej chwili około pięciu metrów od miejsca, gdzie powinny być szczątki pana generała.

Czwarty etap poszukiwań na Łączce badacze planują na wiosnę, gdy przeniesione zostaną stamtąd już wszystkie współczesne groby.


(edbie)