​Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski ocenił w Katowicach, że ponad 10 unijnych państw ma w sprawie propozycji tzw. pakietu zimowego stanowisko podobne do Polski, która - jak przypomniał wiceminister - wszczęła tzw. procedurę żółtej kartki wobec pakietu.

Grzegorz Tobiszowski /Andrzej Grygiel /PAP

Chodzi o przyjętą w czwartek przez Sejm, głosami 410 posłów, uchwałę, zgodnie z którą propozycje Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczące wewnętrznego rynku energii elektrycznej są niezgodne z zasadą pomocniczości. Zasada ta polega na tym, że każdy szczebel władzy realizuje tylko te zadania, które nie mogą być skutecznie realizowane przez szczebel niższy. Zgodnie z polskim stanowiskiem, pakiet nie zapewnia osiągnięcia zamierzonego celu działania na poziomie UE lepiej, niż działania podejmowane na poziomie krajowym.

Rozpoczęliśmy procedurę żółtej kartki w stosunku do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Europy w sprawie rynku energii elektrycznej, konkretnie tzw. pakietu zimowego. (...). Rozpoczęliśmy rozmowy między poszczególnymi krajami członkowskimi; są one pozytywne - zobaczymy na ile deklaracje przełożą się na decyzje - powiedział Tobiszowski w swoim wystąpieniu podczas IX Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Pytany w kuluarach o liczbę krajów, które mają podobne do polskiego stanowisko w tej sprawie i mogłyby chcieć podjąć podobne decyzje, Tobiszowski poinformował, że takie sygnały płyną z ponad 10 - a być może łącznie z 13 - krajów UE.

Rozpoczyna się proces uchwalania (chodzi o uchwały dotyczące niezgodności pakietu z zasadą pomocniczości - PAP). Myśmy to rozpoczęli. Byłoby z mojej strony nieodpowiedzialnością gdybym teraz wspomniał, na jakim etapie są rozmowy (...) jednak mamy z różnych krajów informacje, że również będą to uruchamiać - powiedział dziennikarzom Tobiszowski.

Jego zdaniem, unijnych przepisów nie należy procedować w takim trybie, jak dzieje się to z tzw. pakietem zimowym. Stąd Polska zakwestionowała tryb prac. Najszybciej co mogliśmy zrobić, to uderzyć w tryb uchwalenia - to jest najszybsze postępowanie, by całą kwestię podważyć - dodał wiceminister, zachęcając wszystkie środowiska, m.in. naukowców czy związkowców, do poparcia polskiego stanowiska i przedstawiania argumentów na arenie międzynarodowej.

Według Tobiszowskiego, w pakiecie zimowym jest wiele propozycji możliwych do przyjęcia, jednak dla Polski nie do zaakceptowania jest przede wszystkim proponowany limit emisyjny CO2 w wysokości 550 gramów na kilowatogodzinę - jego przyjęcie oznaczałoby faktyczny koniec energetyki węglowej, nawet przy zastosowaniu najbardziej nowoczesnych, wysokosprawnych technologii, zgazowania węgla lub tzw. czystych technologii węglowych.

Nie tylko mówimy o żółtej kartce, ale rozmawiamy też w ogóle o procedowaniu (pakietu) - powiedział Tobiszowski, według którego w przypadku liczącego 1,6 tys. stron (w dziewięciu tomach), skomplikowanego dokumentu, jakim jest pakiet zimowy, należy zastanowić się, czy - jak mówił - "w ogóle można obywatelom UE przedkładać akty prawne, których nie są nigdy w stanie przetrawić".

Wiceminister przypomniał, że dyskusje dotyczące pakietu zimowego i trybu jego przedstawienia prowadzone były też m.in. we Włoszech, Rumunii, Czechach czy na Węgrzech.

(ph)