Nawet kilka tysięcy złotych może kosztować opracowanie drzewa genealogicznego naszych przodków. Wszystko zależy od badanych linii, a drzewo wciąż może być rozbudowywane.

Jak znaleźć przodka? /Krzysztof Kot /RMF FM

Podstawowe potrzebne nam dane zajdziemy w Urzędzie Stanu Cywilnego. Tam niemal od ręki możemy znaleźć dokumenty trzech pokoleń wstecz. Sporo danych jest też w internecie. Ważne informacje możemy znaleźć już w kilka godzin. Ale najczęściej - kilka godzin nie wystarczy. Nawet jeśli zbierzemy informacje, szukamy potwierdzenia w kolejnych dokumentach. Przydatne są dane z Archiwów Państwowych, zmikrofilmowane akty zgonów, czy akty urodzeń. Pomocne są również księgi adresowe mieszkańców miast, czy regionów.

JAK SZUKAĆ PRZODKÓW?

Czego szukamy?

To, na co najbardziej liczymy podczas poszukiwań - to możliwe szlacheckie korzenie, czy postaci znane z historii. Zgłosiła się do mnie na przykład osoba, która miała takie samo nazwisko, jak papież. Chciała potwierdzenia, że to nie jest zbieżność nazwisk - przyznaje genealożka, Grażyna Rychlik. Gdy pytam o poszukiwania żydowskich korzeni w celu znalezienia pochodzenia ze środowiska inteligencji lub potencjalnego spadku, Rychlik odpowiada, że głównie chodzi o poczucie przedsiębiorczości. Chodzi o rodową cechę ekonomiczną, zmysł do robienia interesów - wyjaśnia.

Grażyna Rychlik swoją przygodę z genealogią rozpoczęła 10 lat temu, gdy była pilotem wycieczek. Jedna z turystek zwróciła się do niej o pomoc w znalezieniu przodków. Potem opracowała własne drzewo genealogiczne. W międzyczasie Rychlik skończyła studia genealogiczne w Stanach Zjednoczonych. Teraz rozgałęzienia jej rodu sięgają XVIII wieku. Na prace poszukiwawcze poświęca teraz 70 procent czasu zawodowego. 30 procent to wciąż turystyczne przewodnictwo.

Jak szukamy?

Genealodzy najpierw korzystają z zasobów internetowych, choć przyznają, że nawet data urodzenia przodka, pojawiająca się w niektórych miejscach, nie musi być prawidłowa. Szczegółowe dane są w aktach, w urzędach stanu cywilnego, w archiwach państwowych czy diecezjalnych. Ale w pisanych dokumentach również zdarzają się błędy. Najczęściej szukamy przodków po linii męskiej, zgodnie z rodowym nazwiskiem. Standardowe prośby - jak najdalej wstecz. Wychodzimy zawsze od jednego przodka. Zdarza się jednak, że szukamy wszystkich rozgałęzień - przyznaje Rychlik. Zdarzają się też nietypowe prośby, na przykład potwierdzenie rodzinnej historii o przodku z nieprawego łoża.

Ile czasu szukamy?

Genealodzy najczęściej określają najpierw szacunkowe wynagrodzenie. Po kilku dniach są gotowi do pierwszych szczegółowych rozliczeń. Prace mogą potrwać zarówno kilka godzin, ale też kilka miesięcy. Na dokumenty z urzędów, na przykład z Urzędu Stanu Cywilnego czeka się maksymalnie do miesiąca. A dane stamtąd wymagają czasem potwierdzenia winnych miejscach. Do ubiegania się o niektóre pisma trzeba też specjalnych pełnomocnictw. Genealodzy w swoich poszukiwaniach korzystają też z zasobów Mormonów, na przykład z warszawskiego Centrum Historii Rodziny.

Kiedy zaczynamy?

Niełatwo wskazać jeden okres, kiedy zaczynamy myśleć o stworzeniu drzewa genealogicznego. Jednak odwiedzanie cmentarzy z pewnością temu sprzyja. Jak radzi Grażyna Rychlik: warto sfotografować groby, szczególnie jeśli jedziemy gdzieś dalej, bo informacje z nagrobków mogą być czasem bardzo przydatne i trudniej dostępne w inny sposób, szczególnie jeśli dotyczą dalszych krewnych. Ważne są zawsze relacje rodziny czy sąsiadów. Wtedy możemy sprawdzać te informacje "po nitce do kłębka". Zdarzają się też prośby o stworzenia wizerunku rodu na urodziny czy na ślub kogoś z rodziny - dodaje Rychlik. A w studiowaniu każdej historii najgorszym sprzymierzeńcem jest presja czasu.