"Opona, którą wymieniono w samochodzie, którym jechał pan prezydent, nie była tą oponą, która uległa uszkodzeniu na autostradzie A4. Ta opona została założona na przednie prawe koło. Uszkodzeniu uległa opona prawa tylna" - poinformował wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński. Minister przedstawił dziś w Sejmie ustalenia zespołu kontrolnego po incydencie z udziałem prezydenckiej limuzyny. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego opony sztukowano i wymieniano wbrew zasadom pojedynczo, a nie parami. MSWiA nie dopatrzyło się też uchybień w działaniach Biura Ochrony Rządu, które - zdaniem Platformy Obywatelskiej - miało narazić głowę państwa na niebezpieczeństwo.

Samochód, w którym 4 marca, na autostradzie A4, doszło do uszkodzenia tylnej prawej opony, był badany przez ekspertów /Jacek Turczyk /PAP

Wiceszef MSWiA powiedział, że w ocenie zespołu kontrolnego działania BOR w zakresie zabezpieczenia wizyty prezydenta od 3 do 6 marca odbywały się zgodnie z przepisami i procedurami. Pozwalały one na skuteczną realizację działań ochronnych prowadzonych przez BOR - dodał.

Podkreślił, że przed rozpoczęciem wizyty prezydenta został przeprowadzony właściwy rekonesans dotyczący m.in. tras przejazdu kolumny prezydenckiej i miejsc pobytu Andrzeja Dudy.

Wiceminister poinformował, że w wyniku kontroli przeprowadzonej przez zespół MSWiA wydano zalecenia dla BOR. Dotyczą one wzmocnienia nadzoru nad pracownikami stacji obsługi samochodów w BOR oraz przestrzegania i dostosowania procedur określonych w wewnętrznych instrukcjach Biura w taki sposób, aby nie przekraczały one zaleceń producentów pojazdów użytkowanych przez BOR, a także dokonanie inwentaryzacji opon pod kątem wymagań określonych przez ich producentów - mówił Zieliński.

Wiceminister podał, że szef BOR wyciągnął konsekwencje wobec odpowiedzialnych osób. Jego zdaniem, nie ma podstaw do pociągania do odpowiedzialności osób z kierownictwa Biura. Nie dostrzegam bezpośredniej odpowiedzialności szefa BOR za przygotowanie pojazdu do transportu osoby ochranianej - powiedział.

Kontrola w BOR nie dała odpowiedzi na pytanie, czy komputer pokładowy ostrzegał o spadku ciśnienia w oponie tuż przed wypadkiem i z jaką prędkością jechało auto z prezydentem. W tym przypadku Jarosław Zieliński każe czekać na ustalenia prokuratury.

Nie potrafimy wyjaśnić dlaczego w prezydenckiej limuzynie założone były stare i zużyte opony, skoro w magazynie był komplet nowych - tak mówili w Sejmie w rozmowie z reporterem RMF FM szefowie BOR.

Szefowie BOR-u obarczają winą za całą sytuację naczelnika wydziału eksploatacji  i kierownika sekcji zabezpieczenia technicznego, którzy zostali już zwolnieni z pracy. Wskazują także na dwóch oficerów pionu technicznego. Oni z kolei zostali zawieszeni i mają postępowania dyscyplinarne. Wiceszef BOR-u, płk Jacek Lipski, mówi o fatalnych przyzwyczajeniach w biurze. Chciano dojechać tę oponę, bo ta opona i bieżnik był odpowiednio głęboki - podkreśla.

Co więcej, opona nie od pary miała najmniejszy przebieg ze wszystkich opon w limuzynie prezydenta, a mimo to została wycofana z użycia. Tego też nikt nie potrafi wytłumaczyć. Mimo to wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński, cały czas podkreśla, że winy za całą sytuację na pewno nie ponosi szef BOR-u.

PO donosi o "rażących zaniedbaniach" w BOR

O informację ws. incydentu na A4 wnioskowała PO. Zdaniem Platformy, w BOR występuje bardzo wiele nieprawidłowości. Jak mówił przedstawiciel wnioskodawców poseł Marek Wójcik, informacje o wszelkich nieprawidłowościach powinny być ujawniane i powinny być z tego wyciągane wnioski.

W dyskusji posłowie PiS mówili, że nieprzestrzeganie instrukcji producenta przez poprzednich szefów BOR naraziło głowę państwa na niebezpieczeństwo. Zarzucali PO, że w całej sprawie nie kieruje się bezpieczeństwem ochranianych osób, lecz tylko chęcią "podgrzania atmosfery" i walką polityczną.

Posłowie PO mówili zaś o "rażących zaniedbaniach" w BOR. Dociekali, jak można było doprowadzić do zamontowania wycofanego z użycia zestawu opon, choć w magazynie były nowe. Pytali też, dlaczego odcinek autostrady, gdzie doszło do incydentu, nie został natychmiast wyłączony z ruchu. Według nich, dopiero o godz. 22 na miejscu pojawił się prokurator, oględziny auta nastąpiły następnego dnia, a oględziny miejsca zdarzenia - jeszcze później.

W czwartek prowadząca śledztwo w tej sprawie opolska prokuratura okręgowa ujawniła ustalenia biegłych, z których wynika, że przyczyną wypadku prezydenckiej limuzyny było najechanie na leżący na jezdni płaski przedmiot o nieregularnych krawędziach.

Przyczyny zdarzenia na A4 badały także policja i zespół powołany przez szefa BOR.

(dp)