W porannych Faktach przyjrzymy się dziś kościelnym komisjom, które badają esbecką przeszłość duchownych. M.in. powstała 10 miesięcy temu komisja „Pamięć i Troska” nie może się pochwalić wielkimi dokonaniami.

Komisja ma na swoim koncie jedynie memoriał, nad którym pracowała kilka miesięcy. Jest to spis teologiczno-moralnych zasad dotyczących współpracy duchownych ze służbami specjalnymi PRL. Aby coś takiego napisać, nie trzeba było nawet zaglądać do archiwum IPN. Archiwum rzadko odwiedzają zresztą przedstawiciele komisji, co wielokrotnie wypominał im ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Kilkanaście stron liczy pierwszy dokument komisji „Pamięć i Troska”, powołanej w Krakowie do badania kontaktów księży ze służbami specjalnymi PRL. Nie ma tam nazwisk tajnych współpracowników, a tylko zasady moralne, jakimi powinni kierować się byli agencji w sutannach. czytaj więcej

Warto przypomnieć, że komisja „Pamięć i Troska” otrzymała od kardynała Dziwisz listy- odpowiedzi na pytania stawiane duchownym właśnie przez księdza Zaleskiego. Czyli nie robiąc nic otrzymała materiały, nad którymi kapelan nowohuckiej Solidarności pracował trzy miesiące.

W listopadzie pojawiła się informacja, że komisja wyprzedzi księdza Zaleskiego i publikuje przed nowym rokiem swoje pierwsze wyniki badań. Nowy rok już się zaczął a dokumentu nadal nie ma.

Lustracja księży z archidiecezji lubelskiej i zbadanie inwigilacji na KUL-u może być bardzo utrudnione, o ile w ogóle możliwe. To wnioski z półtorarocznej pracy komisji historyków i duchownych powołanej przez metropolitę lubelskiego. czytaj więcej

Od prawie dwóch lat działa komisja badająca inwigilację KUL-u oraz księży archidiecezji lubelskiej. Efekty prac komisji na razie poznaliśmy tylko raz, a chodziło o oczyszczenie z zarzutów współpracy z SB księdza profesora Romualda Waszkinela. Przyjęto zasadę nieinformowania mediów o bieżących pracach komisji. Efekty mamy poznać na początku roku w postaci opracowania naukowego. Kiedy to będzie na razie rzecznik prasowy metropolity lubelskiego nie był w stanie powiedzieć.

Żadnych efektów nie przyniosła praca kościelnej komisji badającej księży-agentów, którzy znaleźli się na liście ujawnionej przez prałata Jankowskiego: