Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia są zaskoczeni stanowiskiem lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego, którzy zerwali rozmowy w sprawie kontraktów na przyszły rok. "Nasze propozycje znaczącego zwiększenia finansowania nie spotkały się z życzliwym przyjęciem" - mówił wiceminister Sławomir Neumann. Wyliczenia ministerstwa są fałszywe – argumentuje szef organizacji, zrzeszającej lekarzy rodzinnych. I grozi, że po nowym roku nawet 2 500 lekarzy nie przystąpi do pracy.

Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego zerwali rozmowy z Ministerstwem Zdrowia w sprawie kontraktów na przyszły rok. Nie ma więc porozumienia dotyczącego pakietu onkologicznego - lansowanego przez ministra Bartosza Arłukowicza. Od nowego roku jedna trzecia lekarzy rodzinnych nie będzie pracować. czytaj więcej

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz nadal utrzymuje, że propozycje resortu są racjonalne. Przypomniał, że w przyszłym roku przewidywane jest zwiększenie stawki za pacjenta z 96 zł do 136,20 zł. Jednocześnie jednak planowane jest zlikwidowanie wskaźników korekcji za pacjentów z cukrzycą i chorobami układu krążenia (w ich przypadku obecnie stawka wzrasta trzykrotnie) oraz tzw. katarkowego (za pacjentów z chorobami układu oddechowego stawka powiększa się o 10 proc.).

Wiceminister Sławomir Neumann powiedział, że resort zaskoczony jest stanowiskiem liderów Porozumienia Zielonogórskiego, którzy nie chcą zaakceptować propozycji ministerstwa. Jego zdaniem liderom organizacji nie chodzi o same stawki, ale o dodatkowe obowiązki, które zostaną nałożone na lekarzy. Projekt zarządzenia NFZ przewiduje, że stawka 136,20 zł jest stawką podstawową, a jeśli lekarz będzie wykonywał badania, będzie ona wyższa.

Dodatkowo, od połowy roku lekarze, którzy sprawozdawaliby badania diagnostyczne wykonywane pacjentom (tzw. po peselu), mieliby podniesioną stawkę, a ci, którzy zlecaliby odpowiednią liczbę tych badań - byliby premiowani jeszcze wyższą stawką.

Zdaniem lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego wyliczenia Ministerstwa Zdrowia są fałszywe, a podwyższona stawka kapitacyjna, którą tak chwali się minister zdrowia, to manipulacja. Te pieniądze - zdaniem lekarzy - są już w systemie, a minister inaczej je tylko dzieli, likwidując mnożniki za pacjentów wymagających więcej wysiłku i badań - choćby za cukrzyków.

Do jednej stawki kapitacyjnej, o której mówi pan minister, doliczone są wszystkie korektory, które my mamy teraz w finansowaniu POZ w 2014 roku. Oni to połączyli w jedną stawkę kapitacyjną, a reszta co pozostaje, to są te nowe badania diagnostyczne. Nie ma więc jakiegoś realnego dodania nam pieniędzy - argumentuje szef Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski.

Po drugie - jak dodaje -  oferowanie pieniądze w żaden sposób nie pokryją kosztów dodatkowych badań zlecanych pacjentom po 1 stycznia w ramach pakietu onkologicznego.

Jak mówi Krajewski, ministerstwo nie wzięło pod uwagę, że po 1 stycznia do lekarzy rodzinnych ustawią się wszyscy pacjenci, którzy trudno dostępne badania robili odpłatnie. Dlatego odrzucają nowe umowy. Na zasadach, o których mówi teraz Ministerstwo Zdrowia, nie podpisujemy umów i nie otwieramy gabinetów od 1 stycznia - mówi.

Szef Porozumienia Zielonogórskiego oblicza, że po nowym roku zamkniętych będzie 2000 gabinetów, bo tyle deklaracji od swoich członków zebrała organizacja, a 500 kolejnych placówek chce się przyłączyć.

(j.)