Lech Wałęsa nie ustaje w próbach przekonania internautów, że nie był współpracownikiem SB. "Na chwilę załóżmy, że byłem agentem SB. Kiszczak, szef agentów, któremu to podlegało bez powodu dziś ujawnia agenta. Nie żartujmy, to niemożliwe" - napisał były prezydent na swoim blogu w serwisie Wykop.

Lech Wałęsa /PAP/EPA/MIGUEL GUTIERREZ /PAP/EPA

Więc co, tylko nieśmiertelna nienawiść i chęć zemsty. Za ostateczną klęskę osobistą i komunizmu można taką prowokację wykonać - stwierdził Lech Wałęsa na blogu. Wierni druhowie Kiszczaka, oceńcie jego czyn. Dziś już nic nie może Wam zrobić - dodał. W obliczu śmierci zachował się podle i spreparowaną przygotowaną dobrze podłością chce mnie pokonać - podsumował.

Wałęsa zwrócił się też z apelem do Kornela Morawieckiego - dzisiaj posła, a kiedyś działacza opozycji demokratycznej. Morawiecki, ja Ci mówię prawdę a Ty wierzysz w kłamstwa SBcji. Człowieku, gdyby były oryginały to po co by podrabiano. Wystarczyłby obecny komentarz do starych dziejów. Więc nie podrabiali, a tworzyli od początku do końca - stwierdził. Opublikował też skany archiwalnego artykułu dowodzącego, że wszelkie dokumenty wskazujące na jego agenturalną przeszłość to fałszywki.

"Uwierzono, że dałem się złamać"

Jedna sprawa mnie niepokoi: uwierzono, że dałem się złamać, że jednak mimo wszystko w latach '70 lekko współpracowałem, donosiłem i brałem pieniądze. Nie, nie nie... To nieprawda - pisał wcześniej na blogu były prezydent. Stwierdził, że gdyby w latach '70 zgodził się na współpracę to później "nie ryzykowano by z takim rozmachem podrabiania faktów i dowodów". Pokazywano by te rzekomą zgodę na współpracę, donosy napisane i pokwitowania na branie pieniędzy - wystarczy. Do tego by dodano sprytną rozjaśniającą pisemną argumentację i wystarczy. Tam naprawdę pracowali wybitni fachowcy. I nie popełniliby takiego błędu - tłumaczył.

Akta wskazujące, że Lech Wałęsa miał podpisać zobowiązanie do współpracy z SB, udzielać jej informacji i brać za to pieniądze to jeden z sześciu pakietów, jakie Maria Kiszczak 16 lutego dostarczyła IPN.

Z informacji podanych przez Instytut Pamięci Narodowej wynika, że teczka personalna TW "Bolka" zawiera 183 strony, zaś teczka pracy 576 stron.

W poniedziałek dokumenty zostaną udostępnione

W poniedziałek o godz. 12 w czytelni Instytutu Pamięci Narodowej przy ul. Kłobuckiej 21 w Warszawie udostępnione zostaną dokumenty dotyczące TW "Bolka" znalezione w domu wdowy po Czesławie Kiszczaku. Będą mogli się z nimi zapoznawać naukowcy i dziennikarze.

Dokumenty będą udostępniane w postaci kopii papierowych, a dziennikarze będą mogli filmować oraz fotografować przeglądane materiały, a także zamówić ich cyfrową kopię. Od środy wgląd w materiały dotyczące TW "Bolka" będzie możliwy również w czytelniach w oddziałach i delegaturach IPN. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

"Nie potrafimy szanować naszych bohaterów"

To, co w tej chwili robi się mojemu ojcu, to, że się go czołga przez bagno, przez naprawdę najgorsze łajno, to jest niewybaczalne - mówił w sobotę Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM, Jarosław Wałęsa. Mamy bohatera narodowego, mamy ojca naszej wolności, niekwestionowanego lidera "Solidarności", który doprowadził nas do wolnej Polski, tymczasem to jakoś się zapomina. Mój ojciec dla wielu już takim nie jest. On jest osobą dwuznaczną - słyszę, on jest osobą może z aparatu, może tym tajnym współpracownikiem. Zapominamy o bardzo prostym fakcie - to był lider "Solidarności", człowiek, który stał się symbolem naszej walki o wolność i to jest niezaprzeczalne. Szanujmy naszych bohaterów. Naprawdę, proszę, szanujmy naszych bohaterów - apelował syn byłego prezydenta. Może dopiero po jego śmierci postawimy kilka zasłużonych pomników mojemu ojcu. On w tej chwili, zamiast cieszyć się z tego dorobku, musi się bronić - dodał.

Obejrzyj rozmowę Krzysztofa Ziemca z Jarosławem Wałęsą

(mn)