Lech Wałęsa po raz kolejny zabrał publicznie głos w sprawie akt, które zostały znalezione przez prokuratora IPN w domu generała Czesława Kiszczaka. Były prezydent wypowiedział się w czasie 44. Międzynarodowego Balu Polonijnego w Miami. "Podpisałem wiele, wiele, wielkich rzeczy, ale i podpisałem takie, z którymi mam dzisiaj problem" – mówił Wałęsa.

Lech Wałęsa mówił w Miami: Ja wybrałem rozmowy /Miguel Gutierrez /PAP/EPA

Były prezydent w swoim oficjalnym wystąpieniu mówił o demokracji, jej fundamentach oraz polskiej drodze do wolności. Z początku nie odniósł się do sprawy akt, znaleziony w domu wdowy po generale Kiszczaku, jednak po pewnym czasie wrócił do mikrofonu.

Podpisałem wiele, wiele, wielkich rzeczy ale i podpisałem takie, z którymi mam dzisiaj problem - powiedział Lech Wałęsa w czasie 44. Międzynarodowego Balu Polonijnego w Miami.

Podczas krótkiego wystąpienia Lech Wałęsa żalił się, że musi się tłumaczyć ze swojej przeszłości. Podkreślał, że "rzeczy" podpisał w dobrej wierze. Mógłby się upierać, iż nie będzie rozmawiać z bandytami. Natychmiast dodał, że wówczas trwalibyśmy w podziale.

Ja wybrałem rozmowy. Te rozmowy doprowadziły do wielkich sukcesów - zaznaczył Lech Wałęsa i dodał, że historia powinna rozstrzygnąć, która droga była właściwa.

W niedzielę ok. 5:00 nad ranem na blogu Lecha Wałęsy na Wykop.pl pojawił się taki wpis:

"Już dziś widać, że przegrany Kiszczak z wściekłością przygotował z fabrykowane materiały, a żona Kiszczaka wykonała prowokację. Znani nieudacznicy natomiast próbują to uwiarygodnić i wykorzystać. No to zmierzymy się, a prawda nas wyzwoli".

Kilka godzin wcześniej napisał:

"Żeby było jasne. Nie może być żadnego wytworzonego z moim udziałem dokumentu dla SB ani ręcznie ani maszynowo. Nie może być podpisu mojego. Wyraziłem zgodę na wykorzystanie mojego udziału tylko do pomocy w określonych warunkach. Jeśli cokolwiek jest, to zwrócę się po pomoc międzynarodową do wyjaśnienia. Pozbierano wszelkie możliwe moje rękopisy i z nich można wytworzyć wszystko i podpisać wszystko".

Instytut Pamięci Narodowej zapowiedział, że dokumenty z pierwszego pakietu zawierającego teczki: osobową i pracy agenta SB "Bolka", zabezpieczone w domu Czesława Kiszczaka, będą udostępnione od godz. 12 w poniedziałek w czytelni przy ul. Kłobuckiej 21.

Od środy - jak mówił prezes IPN Łukasz Kamiński - wgląd w te materiały będzie możliwy w czytelniach znajdujących się w oddziałach i delegaturach IPN.

Prezes Instytutu pytany, skąd taki pośpiech w udostępnianiu akt "Bolka" i czy wystarczyło kilkadziesiąt godzin, aby mieć pewność, że dokumenty są oryginalne odparł, że "trzeba ważyć decyzje". Są argumenty za szybkim udostępnieniem i za tym, by poczekać. Ponieważ sprawa wzbudza emocje, potrzebne było sprawne działanie IPN, aby jak najszybciej opinia publiczna mogła się dowiedzieć, co jest zawarte w tych dokumentach - dodał.

Akta wskazujące, że Lech Wałęsa miał podpisać zobowiązanie do współpracy z SB, udzielać jej informacji i brać za to pieniądze to jeden z sześciu pakietów, jakie Maria Kiszczak 16 lutego dostarczyła IPN.


(j.)